• Wpisów:196
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 21:30
  • Licznik odwiedzin:16 788 / 898 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W sumie to tytuł mówi sam za siebie ^^



Dokładnie teraz mija równy rok, odkąd założyłam bloga ♥
Cóż, co mogę na ten temat powiedzieć?
Dużo się zmieniło, bardzo dużo.
Jednakże nie narzekam na to w ogóle, wręcz przeciwnie, jestem zadowolona ♥

Na ogół podsumowania robi się w okolicach Sylwestra, ja to zrobię teraz (Ola taka crazy ^^)

Ilość wpisów: 196 ♥
Średnio co: Jeden dzień ♥
Ostatni wpis: Dwie minuty temu (tak, piszę ten post zaraz po dodaniu rozdziału) ♥
Licznik odwiedzin: 12 534/366 dni ♥

Czy jestem z tego dumna? Tak, mogę Was w 100% zapewnić, że jestem ♥

Co mogę powiedzieć na ten temat? Tylko jedno słowo ♥
Dziękuję ♥



↑↑↑ to jest cudowne, naprawdę ♥
Mnie odebrało mowę. Zawsze jestem wygadana, a teraz naprawdę nie wiem, co powiedzieć ♥
Dziękuję ♥
Kocham Was ♥
 

 

Patrzyłam na niego jak wryta. Nie do końca wiedziałam, co mam powiedzieć.
- Za co przepraszasz? – zapytałam w końcu.
- Za pocałunek i za poprzednią sytuację.
- Za pocałunek nie musisz.
- Czyli nie jesteś zła?
- Oczywiście, że nie.
- To zróbmy to jeszcze raz.
Federico położył rękę na moich plecach. Przyciągnął mnie do siebie powoli. Chwycił moją rękę i zaczął się zbliżać do mnie.
- Przepraszam – szepnęłam odpychając go lekko – Nie mogę.
- Rozumiem – uśmiechnął się – Nie dziwię się.
- Wiesz, że chodzi o mnie.
- Wiem, nie jesteś gotowa. Poczekam, obiecuję.
Pasquarelli uśmiechnął się. Jego uśmiech to życie. Zawsze jest taki szczery.
Przytuliłam się do chłopaka. Odwzajemnił uścisk. Poczułam napływające łzy do moich oczu. Federico puścił mnie i zobaczył szklane oczy. Otarł łzy z uśmiechem.
- Nie płacz.
- Będę.
- Nie będziesz płakać przeze mnie.
- Dlaczego?
- Bo gdy kobieta płacze przez faceta, to on jest tylko idiotą.
- Jesteś bardzo mądry.
- Powiedz to nauczycielom.
Wyszliśmy z Federico z pomieszczenia. Zadzwonił dzwonek i udaliśmy się na kolejną lekcję. Czas ogólnie płynął szybko, więc nie nudziłam się na zajęciach. Na przerwie Federico poszedł gdzieś z Leonem. Usiadłam na ławce i wyciągnęłam szkicownik z ołówkiem. Zaczęłam rysować postać Federico. Jednak troszkę inaczej niż go widywałam. Szkicowałam go bez koszulki ze skrzydłami anioła. Na końcu przerwy trwającej dwadzieścia minut zamknęłam szkicownik, jednakże trzymałam go w rękach.
W tym momencie podszedł Federico.
- Przepraszam, że tak odszedłem. Verdas miał ważną sprawę.
- Nic się nie stało – uśmiechnęłam się.
- Co robiłaś?
- Szkicowałam.
- Rysujesz?
- Tak. W Barcelonie chodziłam do akademii dla młodych artystów.
- A mogę zobaczyć twoje rysunki?
- Większość mam w domu.
- I tak mamy się uczyć matematyki – przypomniał.
- A to nie ja miałam przyjść do ciebie?
- Możesz przyjść zaraz po lekcjach, to zapamiętasz drogę. Być może będziesz kiedyś częstym gościem.
- Chętnie przyjdę – uśmiechnęłam się.
Na lekcję przyszła nauczycielka. Pani Hernandez otworzyła nam drzwi, a później prowadziła lekcję. Zajęcia były tak nudne, że znowu zaczęłam rysować. Kątem oka widziałam, jak Federico mi się przygląda. Nie rysowałam go, tylko różę. Zwykłą różę. Dopracowując kolce usłyszałam dzwonek. Szybko zamknęłam zeszyt i wyszłam z sali.
- Jeszcze tylko dwie lekcje – powiedział Federico podchodząc do mnie.
- Powiedziałabym, że aż.
- Oj tam, dasz radę. Co rysowałaś na niemieckim?
- Pierwsze lepsze wzory, nudziło mi się.
- Mogę zobaczyć?
Otworzyłam szkicownik na stronie z różą. Federico wziął zeszyt do ręki i uśmiechnął się. Oszołomiony wpatrywał się w rysunek.
- Mogę go zatrzymać?
- Rysunek? Możesz.
- Naprawdę?
- Tak, mogę narysować coś innego.
- Nie chcę ci robić problemu.
- To żaden problem. Możesz wziąć ten i poprzedni.
- Poprzedni?
Federico znalazł mój poprzedni rysunek, a dokładniej swój portret. Wpatrywał się w niego kilka sekund. Zaskoczony podniósł na mnie wzrok.
- Kiedy to narysowałaś?
- Na długiej przerwie.
- Masz talent.
- Dziękuję, ale widziałeś tylko dwa rysunki.
- A zobaczę więcej?
- Jak kiedyś przyjdziesz to pewnie tak.
- Z przyjemnością – uśmiechnął się.
Zadzwonił dzwonek. Lekcja dłużyła się niemiłosiernie. Pan Lambre zanudzał całą klasę. Na moje nieszczęście szkicownik zabrał Federico. Zapewne będzie oglądał rysunki.
Wyszliśmy z sali. Podeszłam do pana Pasquarelli, jak to nazywają go nauczyciele.
- Masz mój szkicownik? – zapytałam.
- A mam.
- Daj.
- A nie dam.
- Dlaczego?
- Zbyt ładnie rysujesz, żebym ci go oddał.
- Przecież dostałeś dwa rysunki.
- Wiem, są piękne. Oddam ci po tej lekcji.
- Dlaczego tak późno?
- Bo jeszcze ja sobie chcę porysować.
- Chyba sobie żartujesz.
- Nie, oddam ci później – uśmiechnął się – Okej?
- No okej, okej.
Zadzwonił dzwonek. Ostatnia lekcja. To będą nudy. Jednak usiadłam z Francescą i grałyśmy w państwa – miasta. Strasznie polubiłam tę grę.
***
Federico mieszka niedaleko mnie. Co prawda szliśmy trochę inną drogą, ale chyba było bliżej. Otworzył przede mną drzwi i wpuścił mnie do środka. Dom był dużo, aczkolwiek nie wyglądał bogato. Zerknęłam na jeden obrazek, na którym były zdjęcia Włoch. Poznałam po Koloseum i Krzywej Wieży.
- Byłeś we Włoszech? – zapytałam.
- Nawet kilka lat.
- Jak to?
- Urodziłem się we Włoszech. Do Argentyny przeprowadziliśmy się, jak miałem pięć lat.
- Dawno.
- Szybko się nauczyłem języka.
Nagle z kuchni usłyszeliśmy jakiś dźwięk.
- Tylko nie to – szepnął Federico.
- Co?
- Moja mama jest w domu.
- I co z tego?
- Jest mistrzynią w przynoszeniu wstydu.
- Oj tam, przesadzasz na pewno.
- Nie przesadzam.
- Dzień dobry – odezwała się jakaś kobieta – Jestem Monica Pasquarelli, mama Federico.
- Dzień dobry, Ludmiła Ferro – przywitałam się z uśmiechem.
- Mamo, Ludmiła przeprowadziła się z Barcelony, jest nowa. Ma mnie pouczyć matematyki.
- Może jej się uda – uśmiechnęła się do mnie.
Bez słowa Federico zaprowadził mnie do swojego pokoju. Wystrój był ogólnie niebieski. Najbardziej moją uwagę przyciągnęły trzy gitary ustawione w rzędzie pod oknem.
- Grasz? – zapytałam zerkając na niego.
- Tak.
- A zagrasz mi coś?
- Chciałabyś.
- A no chciałabym.
- Księżniczko, nie zagram – powiedział z uśmiechem.
- Ale dlaczego?
- Bo nie gram dla ludzi.
- A szkicownik mi oddasz?
Chłopak wyciągnął z plecaka mój szkicownik i podał mi go. Otworzyłam go i zobaczyłam stronę, na której rysował chłopak. To jest piękne.
---------------------
Uwaga, uwaga
Rozdział jest w sobotę
Wtedy, kiedy być powinien
Proszę o oklaski ♥
*Tutaj jest ten moment, kiedy powinniście bić brawo*
Dziękuję ♥
A teraz rozdział:
Lu w domu Fede ^^
► A kto wiedział, że Pasquarelli interesuje się muzyką?
► Czy Federico coś zagra dla Ludmiły?
► Co narysował w jej szkicowniku?
Tego się dowiecie za tydzień, jeśli się uda xd
Ale raczej tak ^^

A teraz jeszcze druga sprawa, ale to będzie tylko wstęp:
Dziś ukaże się jeszcze jeden post. Na jaki temat? Się dowiecie po godzinie 21, ale możecie się domyślać ^^

 

 
Życie stawia nam wyzwania. Możemy albo zaryzykować i ruszyć z miejsca albo stać ciągle w jednym punkcie i czekać, aż wszystko samo nam przyjdzie z łatwością. Ryzykując, możemy spełnić swoje najskrytsze marzenia. Zrobić to, czego wszyscy się boją. Możemy być szczęśliwi.
Zamknęłam mój szkicownik i włożyłam go do torby. Całą lekcje rysowałam, dlatego czas zleciał mi tak szybko. Uwielbiam to robić. Malowanie to taka czynność, dzięki której zapominam o wszystkich moich problemach. Moim największym marzeniem było uczyć się w Akademii Malarstwa Dla Młodych Artystów w Krakowie. Wszyscy moi przyjaciele i cała rodzina świetnie o tym wiedzą. Jest tylko jeden problem. Ciężko zdobyć stypendium w tej szkole, a za jeden rok nauki dużo trzeba zapłacić. Moja rodzina nie należy do tych bogatszych. Ojciec zginął w wypadku samochodowym, mama pracuje jako sprzedawczyni w sklepie spożywczym. Nie jestem jeszcze pełnoletnia, więc nie mogę zarabiać. Pewnego dnia, moje życie obróciło się do góry nogami.
- Maju, Akademia Malarstwa Dla Młodych Artystów w Krakowie organizuje konkurs plastyczny. Osoba, która zajmie pierwsze miejsce, dostanie stypendium w tej szkole. Zgłosiłam cię – oznajmiła entuzjastycznie moja wychowawczyni, gdy zostałam sama w klasie geograficznej.
- Naprawdę? Bardzo pani dziękuję, ale i tak nie wygram – odpowiedziałam bez krzty wesołości.
- Nie bądź tego taka pewna. Masz wielki talent, a twoje rysunki są cudowne. Warto spróbować.
- Dobrze, postaram się – uśmiechnęłam się lekko – Do kiedy mam czas?
- Do końca miesiąca. Tematyka to „Prawdziwa przyjaźń”. Powodzenia – nauczycielka radośnie wyszła z klasy, a ja tuż za nią. Nie miałam jeszcze żadnego pomysłu na pracę, ale najpierw chciałam wrócić do domu i pochwalić się mamie. Wyszłam ze szkoły. W ciągu pięciu minut byłam już na miejscu.
- Mamo, muszę ci coś pilnie powiedzieć! – wykrzyknęłam wbiegając do domu.
- Co się stało, kochanie?
- Pani Młynarczyk zgłosiła mnie do konkursu plastycznego – wyjaśniłam łapiąc oddech.
- Zawsze cię zgłasza, nie rozumiem tego entuzjazmu.
- Tak, wiem, ale tym razem w konkursie główną nagrodą jest stypendium!
- Gdzie?
- W Akademii Malarstwa Dla Młodych Artystów.
- To świetnie, córeczko! – moja mama przytuliła mnie szczęśliwa – Masz już jakiś pomysł na pracę?
- Myślałam o czymś na podstawie jednego cytatu.
- Jakiego? – zapytała zaciekawiona.
- „Między czarnymi demonami zawsze istnieją białe anioły”. Temat pracy to „Prawdziwa przyjaźń”, więc chyba się nadaje.
- Będzie idealne.
Weszłam do mojego pokoju i od razu zabrałam się za rysowanie. Miałam pomysł, wizję, wszystko. Pracę oddałam w przedostatni dzień terminu. Z niecierpliwością czekałam na wyniki. Na szczęście wpierali mnie moi przyjaciele i matka. Po tygodniu pani Młynarczyk ogłosiła mi, że wygrałam konkurs. Dostałam się do mojej wymarzonej szkoły, spełniłam największe marzenie. Jestem zadowolona.
Stanęłam przed Akademią Malarstwa Dla Młodych Artystów i nie mogłam uwierzyć, że właśnie do tej szkoły będę chodzić po wakacjach. Moje marzenie nareszcie się spełniło. Długo o to walczyłam, ale było warto. To w tej szkole będę rozwijać swoją pasję. Cytując mojego ulubionego pisarza, Paulo Coelho: „To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące”.

 

 


Rozdział jest z dedykacją dla Karoliny ♥♥♥

Lekcja WOS – u dłużyła się jak nigdy. Myślałam, że tam zasnę. Federico kilka razy pokłócił się z nauczycielką, jednak nie wpisała mu żadnej uwagi.
Wyszliśmy z sali całą klasą, a mnie i Federico zaczepiła jego siostra.
- Co to, kurde, miało znaczyć? – zapytała zdenerwowana.
- Co znowu? – odpowiedział już znudzony rozmową brunet.
- Jak ty się odzywasz do nauczycieli?
- Tak, jak zawsze.
- To się tego łaskawie oducz.
- Drugi dzień z rzędu będziesz prawić mi kazania?
- Najwyraźniej tak, bo nie możesz pojąć błędu.
- I tak będę robić po swojemu.
- Ugh… - wzięła mnie za rękę – Na angielskim bądź grzeczny, my idziemy na swój.
Francesca wraz ze mną ruszyła do sali. Jej brat poszedł na swoją lekcję. Dzwonek zadzwonił, a nasza nauczycielka przyszła po chwili czekania.
Lekcja skończyła się dość szybko. Wybiegłam z sali. Czekał tam na mnie Federico. Ucieszyłam się na jego widok, jednak on był wyraźnie zdenerwowany.
- Coś się stało? – zapytałam z troską.
- Zdenerwowała mnie suka.
- Kto?
- No Castillo no.
- Ale czym?
- Sobą.
- Możesz mi odpowiedzieć normalnie?
- Odpowiadam przecież.
- Nie, nie odpowiadasz.
- A wal się.
Federico odszedł zdenerwowany, a ja tylko stałam i oglądałam, jak odchodzi. W tym momencie jego siostra wyszła z sali.
- Co zrobił? – zapytała widząc mnie.
- Skąd wiesz, że on?
- Tylko on jest w stanie tak szybko zepsuć humor.
- Fakt – potwierdziłam – Zapytałam, czemu jest zły. A on zdenerwowany powiedział, że mam się walić. I tyle.
- On tak ma, nie przejmuj się. Na następnej przerwie przyjdzie i będzie błagał o wybaczenie.
- A jak nie?
- Zaufaj mi.
- Dziękuję – przytuliłam ją.
Dzwonek zadzwonił i poszłyśmy razem na lekcję. Hiszpański. Pani Gonzalo pytała Federico przy tablicy, przez co straciła resztki nerwów. Nie dziwię się jej, ja bym go zamordowała na miejscu. Pasquarelli tylko wzruszał ramionami albo odpowiadał wrednie.
- Siadaj już i mnie nie denerwuj – rzuciła profesorka.
Pasquarelli wykonał polecenie i rozsiadł się wygodnie na miejscu. Pani Gonzalo wróciła do prowadzenia lekcji.
Hiszpański dobiegł końca. Wyszłam z sali i zerknęłam na plan lekcji. Obok mnie pojawił się Federico.
- Jak bardzo jesteś zła? – zapytał ze smutkiem.
- Troszkę.
- Przepraszam. Nie o to mi chodziło.
- Właśnie o to ci chodziło.
- Nie.
- Idę na wf, cześć – powiedziałam i zeszłam na dół.
Federico ruszył za mną i złapał mnie za ramiona.
- Ej, przepraszam.
- Ej, nie.
Zepchnęłam jego ręce i zbiegłam do szatni. Były tam już wszystkie dziewczyny z mojej klasy, łącznie z Francescą. Podeszła do mnie i zaprowadziła do łazienki.
- Przepraszał?
- Tak.
- Co powiedziałaś?
- Że nie wybaczam.
- I dobrze. Musi wiedzieć, że nie może sobie pozwalać na coś takiego.
- A jak on mi już nie wybaczy?
- Lu, on nie odpuszcza, a ciebie tym bardziej – zapewniła.
- Ale skąd to wiesz?
- Widzę jak na ciebie patrzy.
- Może chce mnie zabić?
- Prędzej pocałować – skwitowała – Zaufaj mi, nigdy mu na nikim tak bardzo nie zależało. On się nie podda, prędzej użyje drastycznych metod.
- Na przykład?
- Zobaczysz – uśmiechnęła się wrednie i wyszłyśmy z łazienki.
Dzwonek zadzwonił i wszystkie wyszłyśmy z szatni. Weszliśmy całą klasą na salę gimnastyczną. Usiadłam z Fran na trybunach, bo ona też nie ćwiczyła.
Rozmawiałyśmy o typowych sprawach kobiet. Do tego umówiłyśmy się na zakupy.
Francesca jest bardzo miła i ładna. Ma ciemne proste włosy do ramion. Zawsze miała kolorowe opaski z kokardami we włosach. Jej styl był dziewczęcy. Nosiła przeważnie sukienki lub spódnice.
Zerknęłam na boisko. Federico gra bardzo dobrze, ale widać, że jest agresywny. Ludmiła i to jej fachowe oko, jeśli chodzi o sport. Szkoda tylko, że nawet nie wiem, czym jest spalony.
- Nie martw się, nic mu nie będzie – uspokoiła mnie Fran, gdy jej brat się wywalił – On tak zawsze.
- Skąd zna Leona? – zapytałam zmieniając temat.
- Od przedszkola się przyjaźnią, są jak bracia, parabatai.
- Para… co?
- Parabatai. Rozumieją się bez słów, jeden czuje ból drugiego. Śmieszne to jest.
- Interesujące. Ile jeszcze mamy lekcji?
- Cztery.
- Ugh, nie wytrzymam.
- Federico weźmie cię na wagary, ma do tego wprawę.
- Nie mam zbytnio ochoty na rozmowę z nim.
- Oszukujesz mnie czy siebie?
- Siebie.
- No właśnie. Zobaczysz, będzie cię jeszcze przepraszał. Bardzo mu na tobie zależy.
- Zna mnie jeden dzień.
- Pytał o ciebie już wiele osób. Ludmiła, znam go. Wiem, kiedy kłamie, kiedy mówi prawdę. I wiem, że cię kocha.
W tym momencie zadzwonił dzwonek. Cała klasa zerwała się i wybiegła z sali gimnastycznej. My również wyszłyśmy z pomieszczenia i udałyśmy się na kolejną lekcję. Po kilku minutach rozmów reszta klasy dotarła pod salę. Zaczęłam się rozglądać po korytarzu, jednak Federico jeszcze nie przyszedł. Po kilku chwilach zadzwonił dzwonek. Nauczycielka weszła z nami do sali. Pasquarelli dalej nie wrócił na lekcję. Pani Blanco sprawdziła obecność i zanotowała temat zajęć. Jednak w tym momencie do klasy wszedł Federico. Zerknął na nauczycielkę, później na mnie. Nie odezwał się słowem, po prostu poszedł do ławki.
- Panie Pasquarelli, nie uważa pan, że to niestosowne wchodząc do sali w połowie lekcji i to jeszcze bez jakichkolwiek przeprosin? – zapytała oburzona nauczycielka.
- Minęło dopiero piętnaście minut, lekcja trwa czterdzieści pięć. Połowa lekcji za dziesięć minut.
- Siadaj i uważaj na zajęciach – rozkazała.
Federico wykonał polecenie, ale tylko to pierwsze.
Lekcja wreszcie dobiegła końca. Cała klasa wyszła z sali. Poczułam ucisk na ręce. Ktoś pociągnął mnie w nieznanym mi kierunku. Odwróciłam się i zobaczyłam twarz Federico.
- Co ty robisz? – zapytałam.
- Zaufaj mi.
Federico zaprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenia.
- Przepraszam – szepnął.
Pasquarelli pocałował mnie namiętnie. Zszokowana, ale również zadowolona, oddałam pocałunek.
- Bardzo cię przepraszam.
-----------------------
Tak, ja i mój zapłon...
Nawet nie wiem, co napisać, bo prawda jest taka, że nie bardzo mogłam się zabrać do przepisania tego rozdziału
Ja i moje lenistwo to porażka...
Życiowa porażka
Ale cóż, przepraszam...
Tylko tyle mogę powiedzieć.

Eee, rozdział:
Tak jak mówiłam, było coś "wielkiego"* u Fedemiły xd
Jeśli wielkim wydarzeniem można nazwać pocałunek*
Nawet nie ma, co o nim powiedzieć, więc nie będę lać wody

OGŁOSZENIE PARAFIALNE #1
Z racji, iż wybiło na liczniku 11k wyświetleń (pisząc to mam 11 620, ale no) tak się zastanawiam co by tutaj zrobić, ale chyba nie zrobię nic xd Zależy od Waszych chęci xd

OGŁOSZENIE PARAFIALNE #2
Już Wam obiecuję, że za tydzień rozdziału NIE będzie. Ale... (Tak, jest "ale" ^^) będzie opowiadanie. Tak, to ma sens xd Za tydzień o godzinie 16 będzie opublikowane opowiadanie, które było pisane do szkoły xd Jakoś (o dziwo) spodobało mi się, więc postanowiłam je opublikować xd
*ZDJĘCIE ZACHĘCAJĄCE DO PRZECZYTANIA TEGO OPOWIADANIA*



Chyba skończyłam gadać xd

  • awatar Gość: super pocałunek uuu poważy krok a opowiadanie na pewno przeczytam i czekam z nie cierpliwością
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 



Spojrzałam w jego oczy. Nie wiem, czy mu wierzyć. Szczególnie po akcji z Castillo.
- Wiem, że ja tobie nie. Chciałem, żebyś wiedziała – szepnął Federico uśmiechając się lekko.
- To nie tak.
- Tak, ja to wiem.
- Chodzi o to, że za krótko cię znam, żeby powiedzieć to samo.
- Rozumiem – uśmiechnął się, chyba szczerze.
- Idę do domu, cześć – powiedziałam wchodząc do domu.
Poszłam do mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Nie wiem, co robić. Jednak ja nie mogę siedzieć bezczynnie. W sumie jeszcze się nie wypakowałam, to przynajmniej zrobię coś pożytecznego i może zapomnę o ostatniej rozmowie z Federico.
Wstałam z łóżka i podeszłam do jednej z walizek. Otworzyłam ją i wypakowałam ubrania wkładając je od razu do szafy. Długo mi to nie zajęło, ale mam jeszcze inne walizki. Z kolejnej też wypakowałam ubrania, a w trzeciej były moje rysunki. Bagaż ze szkicami nie był wielki, ale był pełny. Wypakowałam wszystkie i poszłam do gabinetu mojego taty.
- Mogę? – zapytałam cicho otwierając drzwi.
- Tak, pewnie – uśmiechnął się – Co się stało, kochanie?
- Tato, mam taką prośbę. Mianowicie chodzi o to, że w moim pokoju jest ta ukośna ściana i chciałabym ją czymś innym zapełnić, nie beżową farbą. Pomyślałam, że mogłabym tam nakleić moje rysunki.
- Hm… - mój ojciec wstał z fotela i zaczął krążyć po pokoju z założonymi na piersiach rękoma – To jest dobry pomysł. Tylko masz wystarczającą ilość rysunków?
- Chyba tak. A jeśli nie to dorysuję.
- Dobrze. Wybierz rysunki i sprawdzimy, czy się uda – uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam gest.
Wyszłam z gabinetu mojego taty i wróciłam do mojego pokoju. Z łóżka wzięłam piżamę i ruszyłam do łazienki. Wzięłam długi, gorący prysznic, po czym wyszłam z zaparowanego pomieszczenia. Wróciłam do pokoju i zmęczona dzisiejszym dniem poszłam spać.

***

Obudziłam się kilka minut przed budzikiem, więc pozwoliłam sobie na jeszcze troszkę snu. Gdy zadzwonił budzik wstałam z łóżka i niechętnie poszłam do łazienki. Tam wykonałam poranną toaletę i nałożyłam lekki makijaż. Włosy zostawiłam rozpuszczone, bo w sumie nic mi się nie chciało z nimi robić. Wyszłam z łazienki i w moim pokoju wyjrzałam przez okno
Chciałam iść dziś w spódnicy, ale jest troszkę za zimno. Chociaż w sumie… Kobieta potrafi. Założyłam jeans’ową koszulę i włożyłam ją do czarnej skórzanej spódnicy. Dodatkowo założyłam czarne rajstopy i tego samego koloru zakolanówki. Tak jak mówiłam, kobieta potrafi. Do czarnej torebki włożyłam telefon, chusteczki higieniczne, szkicownik i ołówkiem, lusterko i mini szczotkę, czyli coś, bez czego nie wyjdę z domu. Zrezygnowałam dziś z trampek i założyłam czarne koturny. Jak szaleć to szaleć.
Zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie płatki z mlekiem. Chwilę porozmawiałam z Violettą i razem poszłyśmy do szkoły. Rozmawiałyśmy całą drogę, ale w szkole nasze drogi już się rozeszły. Viola poszła do Camili, swojej przyjaciółki, a ja usiadłam pod klasą.
Z torebki wyciągnęłam mój ukochany szkicownik wraz z ołówkiem i zaczęłam rysować. Gdy skończyłam zdałam sobie sprawę z tego, co namalowałam. Wcześniej nie miałam bladego pojęcia, co to jest. Teraz wiem, że to plaża z Hiszpanii, na którą uwielbiałam chodzić. W każdą sobotę spędzałam tam wieczór razem z przyjaciółką. Organizowana była cotygodniowa impreza, na którą zaproszeni byli tylko uczniowie mojego tamtejszego liceum. Osób nie było przeważnie dużo, bo tylko połowa chodziła.
Zadzwonił dzwonek na lekcję i wszyscy weszli do sali. Po około dziesięciu minutach do klasy wparował także Federico i bez słowa usiadł w ławce. Widocznie nie bardzo zainteresowało go spóźnienie. Lekcja minęła szybko. Następnie cała klasa skierowała się pod salę, w której miała się odbyć lekcja WOS-u. Moja znienawidzona.
-------------------------
To tak, rozdziału nie było piętnaście dni.
Bardzo Was za to przepraszam, nawaliłam, wiem.
Czym to jest spowodowane?
Głównie moimi problemami zdrowotnymi.
Powinno mi niedługo przejść, aczkolwiek nic nie wiadomo.
Jak mogę Wam to wynagrodzić?
To już Wasze pomysły, może jakiś konkurs?
Jednocześnie z okazji zbliżających się 11k odwiedzin?

♥♥♥

Rozdział...
To by to no, rozumiecie xd
Ludmiła i Fede to jeszcze nie do końca para, ale...
Ups, za dużo powiedziałam xd
Nie mażę już tego, możecie się domyślać ^^
Ale mogę Was zapewnić, że w... piątym rozdziale będzie coś takie bgvbfkjdslxcvbg ♥
Ale oczywiście żeby się dowiedzieć, to trzeba go przeczytać xd
Żeby przeczytać, to ja muszę go najpierw dodać xd
Aczkolwiek jeśli się uda (co jest prawdopodobne, bo jak na razie to jestem skazana na odpoczynek, a ja nie potrafię siedzieć i nic nie robić ) to rozdział piąty będzie jutro xd
No chyba, że nie chcecie xd
Dobra, bo za dużo gadam (AGAIN )

 

 


Minęły cztery lekcje, została tylko jedna. Na wf Castillo się zwolniła, więc biologia, informatyka i historia minęły bezproblemowo.
- Jeszcze tylko angielski i po sprawie – rzucił Federico uśmiechając się.
- Angielski też mamy razem? – zapytałam z ciekawości.
- Oto jest pytanie – zacytował Szekspira – Do jakiej grupy jesteś zapisana?
- Językowa.
- To angielski mamy osobno.
- A hiszpański?
- Razem.
- Rozumiem. To gdzie mam iść.
- Chodź, zaprowadzę cię.
Pasquarelli pociągnął mnie za rękę. Wyszliśmy po schodach na hol humanistyczny i podeszliśmy do jakiejś dziewczyny.
- Fran, to jest Ludmiła – przedstawił mnie – Ludmiła, to jest Fran, moja siostra – dodał zwracając się do mnie.
Z uśmiechem na ustach przytuliłyśmy się do siebie.
- Fran chodzi do językowej. Ja z tobą na angielski nie mogę iść, ale Fran się tobą zaopiekuje.
- Pewnie, nie ma problemu. Fede, tylko się zachowuj na angielskim – upomniała go siostra.
- Chciałabyś – rzucił i poszedł w stronę schodów.
- Jesteście bardzo podobni – zauważyłam.
- Jesteśmy bliźniakami.
- Naprawdę?
- Tak, mamy jeszcze młodszego brata.
- Jak wygląda?
- Federico junior – zaśmiała się, gdy zadzwonił dzwonek – Są jak dwie krople wody. Wzrost ich tylko różni.
Lekcja angielskiego minęła szybko. Pani jest bardzo wymagająca, ale z angielskim nie mam problemu.
- Dziękuję – uśmiechnęłam się do Francesci.
- Nie ma za co, wpadnij do nas kiedyś.
- Jak mnie Federico zaprosi to wpadnę.
- Ja cię zapraszam.
- Dobrze, przyjdę.
Nagle podszedł do nas brat Fran.
- Zaprosiłam do nas Ludmiłę – oznajmiła dziewczyna.
- I tak przyjdzie, musi mnie pouczyć matematyki – zaśmiał się – Ludmiła, pokazać ci miasto?
- Chętnie.
- To chodź – uśmiechnął się, łapiąc mnie za rękę.
- Fran, idziesz? – zapytałam.
- Nie, dzięki. Idę z Diego – ruszyła w stronę schodów.
Federico, jakby czytał mi w myślach, szybko wyjaśnił kim jest Diego.
- Chłopak Fran, z Hiszpanii. Rok starszy, genialny gość.
Przytaknęłam na znak, że rozumiem. Wyszliśmy ze szkoły i poszliśmy przed siebie.
- Po lewej jest park, po prawej teatr – powiedział.
- Wolę kino, aczkolwiek teatr też lubię.
- A zakupy lubisz?
- Nie bardzo.
- A gotować umiesz?
- Tak.
- Kobieta ideał – zaśmiał się obejmując mnie.
Spojrzałam na jego rękę, ale podobało mi się to.
- Podoba ci się – stwierdził po kilku sekundach milczenia.
- Co?
- Wszystko, ale ja najbardziej.
- Chciałbyś.
- A uwierz, że bym chciał.
Może on ma rację? Cóż, jest przystojny, ale w ogóle go nie znam. Nie wiem, kim on jest.
- Nie znam cię – oznajmiłam.
- Poznasz, jestem dobrym chłopczykiem, naprawdę. Nie trzeba mnie niańczyć.
Wydaje się być dobrym człowiekiem, ale nie wiem, czy mogę mu zaufać.
- Tam jest kino, a kawałek dalej galeria handlowa. To są takie podstawowe miejsca. Coś jeszcze chciałabyś wiedzieć?
- Nie, dziękuję.
- Chodź, odprowadzę cię – ruszyliśmy w stronę mojego domu, a przynajmniej tak myślałam.
- Wiesz, gdzie mieszkam?
- Oczywiście, że tak.
- Skąd?
- Pamiętasz tego gościa przed majmą? – zapytał.
- Majmą?
- Matematyką.
- No pamiętam.
- Mieszka obok ciebie. Mówił, że wprowadziła się jakaś dziewczyna w naszym wieku.
- Skąd wiedziałeś, że to akurat ja?
- Innej nowej nie ma.
Federico zaśmiał się niepewnie i spojrzał na mnie z ciekawością.
- Co? – zapytałam cicho.
- Czemu się krępujesz?
- Bo cię nie znam.
- Ej, poznasz. Pytaj, o co chcesz. Nigdy nie kłamię.
- Na razie nie.
- Na razie? Czyli mam rozumieć, że planujesz więcej spotkań? – zapytał podejrzliwie z nutką sarkazmu.
- Jakby nie było to chodzimy do jednej klasy, musimy się widywać.
- Beze mnie nie dowiesz się niczego – szepnął.
- Mówiłeś coś o Verdasie – zaczęłam podejrzliwie – Skoro mieszka obok mnie to pójdę do sąsiada na kawę.
- Oj widać, że chcesz o mnie dużo wiedzieć.
- I vice versa, to ty o mnie wypytujesz – zaśmiałam się głośno.
- Uważasz, że nie mam o co?
- Tak uważam.
- To jesteś w błędzie. Wielkim, wielkim błędzie,
Chłopak zbliżył się do mnie kładąc ręce na moich biodrach. Zaczął się powoli bratać. Zamknęłam oczy i pozwoliłam mu na wszystko.
- Nie zrobię tego – szepnął ze smutkiem odgarniając z twarzy moje włosy – Nie mogę.
- Dlaczego? – zapytałam cicho otwierając oczy.
- Bo ty tego nie chcesz.
- Co?
- Może chcesz, może nie chcesz. Jednak czuję, że nie ufasz mi jeszcze do tego stopnia.
- Przepraszam – szepnęłam.
- Za co? Za to, że dziś mnie poznałaś i nie zdążyłaś mi zaufać? Zważywszy jeszcze na akcję z Castillo? Ferro, to normalne.
- Co jak co, ale nie mówisz do mnie po nazwisko.
- Mówię, Ferro – zaśmiał się.
- Nie mówisz.
- Do każdego mówię po nazwisku – wzruszył ramionami.
- To ja chcę być ta wyjątkowa, do której będziesz mówił po imieniu.
- Dobrze, będziesz moją wyjątkową księżniczką – szepnął patrząc w moje oczy.
Czułam się jak w bajce. Federico w idealny sposób na mnie spoglądał. Uśmiechnął się lekko i przytulił do siebie.
- Pewnie już musisz wracać? – zapytał ze smutkiem.
- Tak.
- Odprowadzić cię?
- Byłoby miło, bo nawet nie wiem, jak wrócić do domu.
- Pokażę ci, to niedaleko. Jeszcze kiedyś oprowadzę cię po całym mieście.
Całą drogę rozmawialiśmy o sprawach kompletnie nieistotnych, ale lubię słuchać jego głosu. Doszliśmy pod mój dom. Stanęliśmy przed drzwiami frontowymi. Federico chwycił mnie za dłonie.
- Podobasz mi się – szepnął spoglądając w moje oczy – Podobasz mi się. Bardzo mi się podobasz.
-------------------------
Hej, hej, hej ♥
Przepraszam, że tydzień temu nie było rozdziału, ale po prostu nie miałam zbytnio kiedy go przepisać :c
Ale napisany był!
A co do lekcji matematyki to sobie jeszcze poczekacie kilka rozdziałów, ale jest już napisana xd
Co odpowie Ferro?
Może będą razem z Pasquarelli'm? ^^
Dziś kolaż ♥

  • awatar Gość: super rozdział czekam na lekcje matematyki jak sobie poradzi fede ha ha
  • awatar Gość: Z NIE CIERPLIWOŚCIĄ CZEKAŁAM NA TO WYŻEJ ! I JAK PRZETRWAĆ DO KOLEJNEGO TYGODNIA BEZ ODPOWIEDZI LU ? CO MU ODPOWIE ? POCAŁUJĄ SIĘ ? MAM MASĘ PYTAŃ ALE TRZEBA CZEKAĆ KOLEJNY TYDZIEŃ I ZNOWU POZDRAWIAM I CZEKAM ZUZA
  • awatar Gość: SUPER ROZDZIAŁ CO ONA MU ODPOWIE CI ???? CZY ZAUFA CO ZROBI ?????? CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ Z NIE CIERPLIWOŚCIĄ
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Rozdział dedykuję mojej kochanej Weroniczce ♥
--------------------
Spojrzałam na dziewczynę równie zszokowaną jak ja. Trzymała kurczowo Federico za ramię. Zaczęłam się zastanawiać, kim ona jest.
- Feduś? – zapytała, ze łzami w oczach.
- Violetta, pani Inglesias mi kazała. Nie zdradzam cię.
- Nie, Fede, tego już za wiele. Z nami koniec.
- Okej – wzruszył obojętnie ramionami.
- Nawet o mnie nie walczysz?
- A wyglądam, jakbym walczył? – spojrzał na nią leniwie – Idę oprowadzić Ludmiłę po szkole – ruszyliśmy w głąb korytarzu.
- Przepraszam, to moja wina – przerwałam ciszę.
- Właśnie, dziękuję za to.
- Co?
- Dziękuję.
- Ale, za co? – zapytałam zdezorientowana.
- Nie kochałem jej. Przegrałem zakład i musiałem z nią być. Naiwna jest, jak każda.
- Nie każda.
- A która nie? Byłem już z każdą dziewczyną w tej szkole, wszystkie takie same – zerknął na mnie – No, prawie każdą.
- Ja się nazywa? – zapytałam cicho.
- Tamta? Violetta Castillo – odpowiedział po długim namyśle.
- Kojarzę to nazwisko.
- Jej ciocia ma firmę jakąś.
- Jej ciocia to Priscilla Ferro?
- Tak, znasz ją?
- Pasquarelli, siema stary! – podszedł do nas jakiś chłopak, mniej więcej wzrostu Federico. Również brunet, miał trochę dłuższe włosy - Nowa laska?
- Nie nazywaj mnie tak – odburknęłam zakładając ręce na piersi.
- Verdas tak ma. Jest nowa w szkole, więc ją oprowadzam – wyjaśnił Pasquarelli, gdy zadzwonił dzwonek – Ludmiła, mamy teraz matematykę, chodź.
Ruszyliśmy w stronę Sali numer 36. Nauczycielki jeszcze nie było, więc opóźnienie wyszło nam na sucho.
Gdy pani przyszła, sprawdziła obecność i zaczęła tłumaczyć zadania z poprawionego przez nią testu.
- Czy pan Pasquarelli zaszczyci nas obecnością swoich myśli na lekcji matematyki? – zapytała nauczycielka zwracając się do Federico.
- Niestety, ale nie. Ktoś odwraca moją uwagę - odpowiedział brunet zerkając na mnie.
Kątem oka spojrzałam na Violettę. Nie była zła, była smutna. Widać, że go kochała. A on się nią tylko bawił.
- A czy można wiedzieć, kto?
- Nasza nowa koleżanka.
- Ludmiła, czy ty rozumiesz te zadania? – skierowała pytanie do mnie.
- Tak, pisałam ten test w Barcelonie.
- Na ile punków napisałaś?
- Na max’a.
- W takim razie czy mogłabyś pouczyć Federico do poprawy tego testu?
- Ja jestem za – rzucił Pasquarelli uśmiechając się do mnie.
- A ja nie – Castillo wstała zdenerwowana i uderzyła rękami o ławkę. Spojrzała na mnie, a później na Federico – Ja się nie zgadzam.
- A od kiedy masz coś do gadania? – zapytał zaciekawiony brunet zerkając na nią z ukosa.
- Od kiedy jestem twoją dziewczyną.
- Już nią nie jesteś, od przerwy. Sama ze mną zerwałaś – zauważył.
- Ale powinieneś o mnie walczyć.
- Nie powinienem – brunet nie wytrzymał i wstał wściekle, uderzając rękami o ławkę – Dobrze wiesz, że cię nie kocham – urwał – Pani Ortega, możemy dokończyć lekcję? – dodał nieco spokojniej.
- Tak, tylko wasza trójka zostanie na chwilę na przerwie – wskazała palcem na mnie, Castillo i Pasquarelli.
- To nie fair, Ludmiła nic nie zrobiła – krzyknął brunet broniąc mnie.
- Wiem, ale zostanie. Wracamy do lekcji.
Profesorka jeszcze kilka minut prowadziła lekcję, po czym zadzwonił dzwonek. Cała klasa wyszła, zostawiając naszą trójkę z nauczycielką. Pani Ortega zabrała głos.
- Na początek oznajmiam, iż Castillo dostaje uwagę negatywną za przerywanie lekcji. Vilu, możesz już wyjść.
- Chcę zostać i wiedzieć, co oni będą tu robić – zaprotestowała.
- Nie interesuje mnie to, wyjdź.
Castillo wyszła niechętnie klasy trzaskając wielkimi drzwiami.
- A co do was… Ludmiło, byłoby mi miło, gdybyś pouczyła Federico. Może ty go czegoś nauczysz – spojrzała na chłopaka, ale po chwili znów przeniosła wzrok na mnie – Widziałam twoje wyniki, są bardzo dobre. A Pasquarelli też nie protestuje.
- Oczywiście, że nie. Od takiej piękności się nauczę, bez urazy pani Ortega – zgodził się brunet.
- Mogę go pouczyć.
- To świetnie, umówcie się gdzie chcecie, tylko w tym tygodniu, bo w poniedziałek Pasquarelli masz poprawę sprawdzianu.
- Przewiduję chorobę na poniedziałek – zaśmiał się chłopak.
- Nie ma mowy 0 odpowiedziała stanowczo profesorka – Przyjdziesz do mnie na matematyce i powiedz, że chcesz pisać sprawdzian.
- Rodzice mówili, żeby nie kłamać, więc- urwał, gdy uderzyłam go w ramię – No, co? – skierował pytanie do mnie.
- Nauczy się i napisze sprawdzian – obiecałam.
- Dziękuję, możecie iść – rzuciła nauczycielka.
Wyszliśmy z Sali.
- Jaką teraz mamy lekcję? – zapytałam.
- W-f. Idę się przebrać, zaczekaj tutaj.
Federico wszedł do jakiegoś pomieszczenia, a ja usiadłam na ławce obok.
- Ludmiła Ferro, moja kuzyneczka kradnie mi chłopaka, no wstyd – rzuciła Violetta wychodząc z szatni dla dziewczyn – Zostawił cię? Tak jak mnie?
- Ty go zostawiłaś, zerwałaś z nim. A oprowadza mnie z czystej uprzejmości.
- On nie wie, co to uprzejmość. Nie ma serca.
- Nie szkoda ci głosu? – usłyszałam Federico i odwróciłam się do niego – Na Violettę? Nie szkoda ci głosu?
Castillo ze smutną miną odwróciła się do niego twarzą. Federico tylko założył ręce na piersi wpatrując się w Violettę. Ich spojrzenia się spotkały. Dziewczynie już leciały łzy, a Pasquarelli nawet nie drgnął.
- Jesteście okropni – Violetta zakryła twarz rękoma i wbiegła do szatni dziewczyn.
Pasquarelli podszedł do mnie i położył ręce na moich ramionach.
- Nie słuchaj jej, okej? Chce mnie zniszczyć.
- Dobrze.
Naszą rozmowę przerwał dzwonek na lekcję. Nauczyciel w-f przyszedł, a ja dopiero teraz zauważyłam inny strój Federico. Miał na sobie biały T – shirt i szorty, typowy strój na w-f.
--------------------
Tak, Sara, Vilu z Fede xd
Znaczy no już nie xd
No ale no xd
Czaisz? xd
Ależ mi się fajnie pisze Fedemiłę xd
Mam nadzieję, że Wam się podoba ♥
Co myślicie o tym rozdziale? ♥

CO NAJMNIEJ TRZY KOMENTARZE = ROZDZIAŁ 3 ZA TYDZIEŃ

  • awatar Gość: rozdział perfect nie mogłam się go doczekać jak pójdzie lekcja matematyki . czy Fede się zadurzył w naszej Lu .LU na razie jedyna w szkole dziewczyna z którą nie był no no rozdział super
  • awatar Gość: rozdział genialny , smutna viola to nic . Czyżby Pasquarelli zakochał się w nowej koleżance ha ha ciekawe jak pójdzie lekcja matematyki . rozdział super pozdrawiam zuza
  • awatar Gość: Okay nie to,że jestem leniwa, ale chwilowo nie pamiętam hasła :D... I tak czaję nie jestem taka głupia, ale żądam dłuższych rozdziałów, chyba ,że chcesz ,żebym sobie coś zrobiła ;) Ślicznie wszystko napisałaś :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Rozdział dedykuję mojej kochanej Sarze ♥
Wszystkiego najlepszego ♥
-------------------
Wpadające przez okno promienie słoneczne obudziły mnie kwadrans przed budzikiem. Cóż, skoro tak chciał mój marny los to wstaję. Wyłączyłam budzik i wstałam z łóżka, po czym je pościeliłam. Na moje szczęście zdążyłam sobie wczoraj przygotować ubrania na dziś, bo dopiero dziś zamierzam się rozpakować.
Wzięłam z krzesła ubrania i ruszyłam w stronę łazienki. Zajęta, super.
Wróciłam do pokoju i wzięłam do ręki telefon, Chciałam sprawdzić, ile dziś mam lekcji. A raczej, na ilu lekcjach będę, ponieważ przez pierwszy tydzień zapoznaję się z nową klasą i z nauczycielami.
Z tego, co wiem, szkoła nr 21 różni się od pozostałych. Właśnie do tej szkoły chodzi najwięcej obcokrajowców, a wszyscy są bardzo tolerancyjni. Jednak mimo to bardzo się stresuję.
Nagle otwierałam dźwięk otwieranych drzwi. Łazienka wolna, w końcu. Z ciuchami w ręce pędziłam do zaparowanego pomieszczenia. Szybko zrzuciłam z siebie piżamę i założyłam czarne rurki i sweter w kilku odcieniach szarości. Na szyi zawiesiłam czarny naszyjnik ze znakiem nieskończoności.
Wyszłam z łazienki z piżamą w ręce i odłożyłam ją na łóżko. Następnie usiadłam przy toaletce i zaczęłam nakładać lekki makijaż. Związałam włosy w warkocza na prawym boku.
Zeszłam na dół do kuchni. Wyciągnęłam z szafki jeden talerz i położyłam go na blacie. Dodatkowo wzięłam płatki kukurydziane i mleko. Przygotowałam śniadanie i szybko zjadłam.
Wyszłam z domu. Zaczęłam rozglądać się po nieznanej okolicy. Tata mówił, że do szkoły łatwo się dostać. Cały czas prosto, a na skrzyżowaniu w lewo. Nie mylił się. Bez żadnego problemu doszłam na miejsce.
Na początku ruszyłam do pokoju nauczycielskiego, do którego drogę wskazała mi jakaś uczennica.
- Przepraszam – powiedziałam cicho wchodząc do pomieszczenia z jednym nauczycielem.
- O, dzień dobry. Ty jesteś pewnie Ludmiła Ferro – odezwał się nauczyciel – Jestem Pablo, dyrektor szkoły – przedstawił się z uśmiechem.
- Dzień dobry.
- Za chwilkę zaprowadzę cię do sali, jednak najpierw podam ci twój plan lekcji. W której klasie masz być?
- W pierwszej „a” – odpowiedziałam poprawiając torebkę na ramieniu. Nauczyciel w milczeniu podał mi niewielką karteczkę z planem zajęć.
- Chciałabyś jeszcze jakiegoś przewodnika po szkole czy dasz sama radę?
- Poradzę sobie, dziękuję.
- Nie ma, za co.
Dyrektor odwrócił się twarzą do mnie. Dopiero teraz zauważyłam jak wygląda. Niezbyt wysoki, z czarnymi włosami i kilkudniowym zarostem, ubrany był w pasiastą koszulę włożoną do granatowych spodni.
- Chodź, zaprowadzę cię na lekcję – powiedział, gdy zadzwonił dzwonek.
Wyszliśmy z pokoju.
- Od poniedziałku będziesz już chodzić na lekcje, jako uczennica, a nie obserwator. Twoje książki dziś odebrał twój ojciec – doszliśmy pod drzwi – I cóż więcej mogę powiedzieć? Powodzenia.
Pablo wszedł ze mną do sali i przedstawił mnie klasie. Nauczycielka wyraźniej nie była zdziwiona moją obecnością, w odróżnieniu od rówieśników. Zapewne nie wiedzieli, że ma do nich dołączyć ktoś nowy. Dyrektor kazał mi zająć miejsce z tyłu klasy i wyszedł. Usiadłam na krzesełku i zaczęłam rozglądać się po klasie.
Z przodu klasy wyraźnie siedziały najaktywniejsze osoby. Nauczycielka nie zdążyła skończyć pytania, a trzy lub cztery osoby już znały odpowiedź.
Środek klasy zajmowali uczniowie, którzy coś tam wiedzą, ale nie posiadają pełnych informacji. Zdecydowanie zaliczałam się do tej grupy.
Ostatnie miejsca siedzące to były osoby olewające wszystko, a przynajmniej można tak powiedzieć. Przeszkadzają cały czas, a gdy ktoś ich zapyta to nie mają bladego pojęcia o danym temacie.
Nauczycielka nie wydawała się jakoś bardzo straszna, jednak przez jednego chłopaka straciła nerwy do reszty.
- Federico Pasquarelli, czy aż tak wielki problem stanowi dla ciebie przyniesienie książki i zeszytu na lekcję historii? – zapytała nauczycielka przyglądając się chłopakowi.
- W sumie to nie, ale nie bardzo chce mi się tu siedzieć – odpowiedział wzruszając ramionami.
- Zawsze możesz wyjść.
- Dlaczego ja się o tym dopiero teraz dowiaduję? Zrobiłbym to już dawno.
- Droga wolna, ale będziesz mieć nie obecność.
- Na jakiej podstawie? Na większości lekcji byłem.
Ich dyskusję przerwał dzwonek na przerwę. Licealiści bywają okropni.
- Ludmiło, wiesz gdzie masz teraz lekcję? – zapytała z troską nauczycielka.
- Właśnie nie bardzo.
- Pasquarelli cię zaprowadzi, za karę.
- Nie powiedziałbym, że to kara, pani Inglesias – odezwał się Federico – Określiłbym to, jako nagroda.
- Na randki po lekcjach, a o ile dobrze pamiętam, macie ich jeszcze sześć.
- Ma pani rację – zauważył.
- Ja mam zawsze rację. Zejdź mi z oczu.
Razem z Federico wyszliśmy z klasy milcząc. Jednak po kilku sekundach chłopak się odezwał.
- Jestem Federico Pasquarelli. Co cię sprowadza do Argentyny?
- Macocha.
- A konkretniej?
- Ma tutaj firmę, musiałam się przeprowadzić z Barcelony.
- Hiszpanki są piękne, jesteś idealnym przykładem.
- Fede?! – zawołała jakaś dziewczyna idąc w naszą stronę – Co ty tu robisz z… nią?
- Vilu, kochanie, historyczka mi kazała. To jest Ludmiła – przedstawił mnie.
-------------------
Jest, rozdział 1 ♥
Jak Wam się podoba?
W sumie na razie nie mam co opowiadać, bo znając mnie to za dużo zdradzę xd

CO NAJMNIEJ DWA KOMENTARZE = ROZDZIAŁ 2

Wszystkiego najlepszego, Sara ♥
  • awatar Gość: super ciekawe co lu powie proszę dodaj szybko bo nie wytrzymam rozdział genialny
  • awatar BeFitForSummer: cudowne *.* zapraszam na mojego bloga <3
  • awatar Gość: Dobrze wiesz, że cierpię na chorobę zwaną lenistwem i nie chcę mi się logować XDD. Ale kochana bardzo dziękuję za dedykację i życzenia jesteś naprawdę niesamowita. Kocham Cię bardzo ❤️ A no i rozdział jest cudowny! Ale Fede z Violką?! Niee :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Prolog dedykuję każdemu, kto go przeczyta w całości ♥
----------------------
Dlaczego w życiu przytrafiają nam się takie świństwa? Dlaczego Bóg
nas każe? Dlaczego zabiera sobie akurat tych niewinnych, a zostawia tych
najgorszych?
- Chowaj już tego komputera przenośnego, mała smarkulo – rzuciła
moja nowa macocha, patrząc na mnie z ukosa.
- Mała smarkulo? Nie pozwalaj sobie, idiotko – prychnęłam, zamykając
laptopa.
- Ludmiła, jak ty się odzywasz do Priscilli? – Krzyknął mój ojciec,
obejmując swoją nową żonę.
- Tak jak ona do mnie. Ledwo minął rok, a ty już się ożeniłeś. I do
tego kazałeś się wyprowadzić, to teraz siedzę w tym powalonym
prywatnym samolocie i czekam aż łaskawie wylądujemy.
- Jesteś moją córką i masz robić to, co ci każę.
- Ale nie jestem córką Priscilli i jej nie zamierzam słuchać –
rzuciłam wstając z fotela samolotowego.
- Uspokój się – upomniała mnie nowa matka.
- Chciałabyś – usiadłam na fotelu, ponieważ zauważyłam świecącą
kontrolkę zapięcia pasów. Zrobiłam to posłusznie, nie zwracając uwagi
na Priscillę i mojego ojca Artura – Dlaczego w ogóle przeprowadzamy
się do Buenos Aires? – Zapytałam zerkając na tatę.
- Priscilla ma tam firmę modową – odpowiedział spokojnie.
- To niech se sama jedzie. W domu jej nikt nie potrzebuje.
- Ludmiła, to jest teraz twoja matka.
- Nigdy nią nie będzie.
- Artur, to fakt. Nigdy nie zastąpię Esmeraldy, ale postaram się być
jak najlepszą macochą - uśmiechnęła się Priscilla.
- Zobaczymy – szepnęłam sama do siebie.
----------------------
Krótki, bo krótki, ale taki być powinien ♥
Przynajmniej ja go sobie tak wyobrażałam xd
Cóż, jak Wam się podoba?
Ja szczerze przyznam, że jestem z niego o dziwo zadowolona xd
Jest nowy wygląd, ciężko nie zauważyć xd
Jak on się Wam podoba?
Federico jeszcze nie ma, ale obiecuję Wam, że będzie już w pierwszym rozdziale. Znaczy już jest, bo rozdział napisany, ale no xd
Dziś obrazka nie będzie, ale w rozdziałach tak xd

CO NAJMNIEJ JEDEN KOMENTARZ = ROZDZIAŁ 1
  • awatar Gość: Wybacz, że z anonima , ale nie chcę mi się logować XDD Rozdział jest cudowny, czekam na kolejne regularnie dodawane. Fedemiła to zdecydowanie coś dla ciebie. Design bloga... MIÓD MALINA ❤️Czekam na next :*
  • awatar Gość: super tak się ciesze że wróciłaś dodaj ten rozdział prędko proszę nie mogę się doczekać . wystrój super pozdrawiam zuza
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień dobry, kochani! ♥
Znaczy się dobry wieczór! ♥
Co tam u Was? Jak życie?
Przychodzę do Was z pytaniem? Prośbą? Oznajmieniem?
Więc tak jak mówiłam w poprzednim wpisie --> http://ludmila1410.pinger.pl/m/27026659 <-- myślę nad Fedemiłą. Mam zaczętą, jest prolog, rozdziały dwa i pytanie do Was:

Czy chcielibyście, abym od przyszłej soboty, tj. 20.02 dodawała Fedemiłę? Postaram się regularnie, raz w tygodniu, w sobotę.

Czy zaszłyby jakieś zmiany?
Oczywiście.
Na pewno w wyglądzie bloga. I nie chodzi o to, że go zmienię (chociaż to też zrobię ). Tylko nie będą przeważały koloru różu/fioletu, tylko bardziej czerń xd
Co Wy na to? ♥

  • awatar Peddie SharpeeE ♡: Cieszę się,że wrócisz. Ja osobiście czarny kolor bardzo lubię,ale pamiętaj to Tobie ma się podobać :) Czekam na rozdział, a może byś mi mały prezencik zrobiła i jeszcze 23 wstawiła? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie wiem nawet, jak Wam dziękować ♥
Dokładnie 24 stycznia 2016 roku o godzinie 17:43 weszłam na Pingera i co zobaczyłam?
10 016 odwiedzin ♥
Kochani, jesteście wspaniali ♥
Mimo, iż odeszłam, dalej tutaj zaglądacie, dziękuję ♥
Tak więc korzystając z okazji, iż już piszę post, mam do Was dwa pytania ♥

Sprawa pierwsza:
Zaczęłam znowu pisać Fedemiłę, ponieważ mam wenę xd
Więc moje pytanie brzmi:
Czy chcielibyście, żebym wróciła i znowu pisała Fedemiłę?

Sprawa druga:
Jak zapewne wiecie, do Polski na podpisanie książki przyjeżdża Cande Moflese.
Więc, powtórzę się, moje pytanie brzmi:
Czy jedzie ktoś do Krakowa?
Dlaczego pytam?
Bo będę na spotkaniu i chętnie spotkałabym się z kimś z Was ♥

Także czekam na odpowiedzi ♥

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
- Ludmiła – szepnął cicho Federico widząc mnie zalaną łzami – To nie tak.
- A jak inaczej? – Zapytałam połykając łzy.
- Nie zdradziłem cię – wskazałam lekkim ruchem dłoni na dziewczynę – Dobra, zdradziłem, ale to nie tak.
- Nie mów nic.
- Ale…
- Nie – przerwałam mu – Nie odzywaj się do mnie – wybiegłam ze Studia. Miałam zamiar iść do domu, ale stwierdziłam, że wolę nie. Ruszyłam do parku nad fontannę. Bardzo lubiłam tam chodzić, ponieważ to miejsce nie jest zbytnio znane. Rzadko widywałam tam jakiegoś człowieka, a jeśli już to albo małe dzieci albo starsze panie. Moich znajomych nigdy tu nie widziałam, więc było bezpiecznie. Federico na pewno by mnie tutaj nie znalazł. Jak on mógł mi coś takiego zrobić? Przecież wiedział, że go kocham… Znaczy, kochałam. Teraz go nienawidzę! A dobra, kogo ja oszukuję? Wiedział, że go kocham. Ufałam mu! Usiadłam na ławce rozmyślając o wcześniejszym, zdarzeniu. Po kilku minutach trochę ochłonęłam i poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam Natalię.
- Co ty tutaj robisz? – Spytałam z lekkim uśmiechem. Cieszyłam się widząc moją przyjaciółkę, bo tylko w niej widziałam teraz wsparcie. Rodziców nie ma, a Diego chyba by mnie zamordował. Nie słuchanie starszego brata właśnie tak się kończy.
- Martwiłam się. Wiedziałam, że tu będziesz.
- Skąd?
- Znam cię. Jak się czujesz?
- Czekaj, ty wiesz?
- Tak, od jakiegoś miesiąca.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?! – Wstałam gwałtownie z ławki.
- Wiedziałam, jak zareagujesz.
- I lepiej było mnie okłamywać?
- Tak – spuściła głowę. Zdenerwowana wróciłam do domu. Na kanapie w salonie siedział Fede.
- Co ty tu, do jasnej cholery, robisz?! – Wykrzyknęłam.
- Wpuściłem go. W końcu to twój chłopak – z kuchni wyszedł Diego z namalowanym na twarzy uśmiechem.
- Już nie.
- Co?! – Oboje spojrzeli na mnie zdziwionym wzrokiem.
- To.
- Ale dlaczego? – Dopytywał Diego.
- To jest sprawa moja i Federico – mój brat poszedł do swojego pokoju zostawiając nas samych – Ile to trwa?
- Jakieś dwa miesiące.
- Co?! Dwa miesiące wmawiałeś mi, że mnie kochasz?!
- Kocham.
- Nie, kochasz tę swoją dziunię. To koniec.
- Ludmiła, nie możesz?
- Jeszcze się zdziwisz.
- Po tym, co przeszliśmy?
- To koniec.
- Kochasz mnie jeszcze?
- Kocham – odpowiedziałam cicho.
- To, dlaczego mi nie wybaczysz?
- Bo wiem, że możesz to zrobić ponownie. Nie chcę cierpieć, nie chcę.
- Ludmiła, to się więcej nie powtórzy, obiecuję ci.
- Nie wierzę.
- Błagam cię.
- Nie.
- Na kolanach 0 Włoch uklęknął przede mną.
- Pomyślę.
- Nie możesz od razu powiedzieć?
- Nie – chłopak wstał ze smutkiem.
- Kocham cię – wyszeptał.
- Wiem – brunet wyszedł z domu. Usiadłam na kanapie, a po moim policzku spłynęła łza.
- Ludmi – zawołał Diego schodząc po schodach do salonu – Poszedł?
- Poszedł.
- Czemu płaczesz? Rozstaliście się?
- Tak,
- Dlaczego?
- Zdradzał mnie od dwóch miesięcy. Nie wybaczę mu, nie potrafię.
- To nie wybaczaj.
- Nawet mi nie powiesz, że warto próbować?
- Nie warto. Takich rzeczy nie warto próbować. Znajdź sobie kogoś, kto cię będzie szanował.
- Ale ty lubiłeś Federico.
- Nigdy go nie lubiłem. Tolerowałem i akceptowałem, to różnica – objął mnie ramieniem – Zadzwoniłem po Natalię, zaraz tu będzie.
- Już jestem przecież – powiedziała Hiszpanka wchodząc do naszego salonu – Ludmiła, nie powiedziałam ci, bo chciałam, żeby on ci to sam powiedział.
- Ale dlaczego?
- Bo chciałam sprawdzić czy ma jaja nie rozbierając go.
- No cóż, rozbierać nie musisz, bo nawet ja już wiem, że nie ma.
- Znajdziesz sobie lepszego – pocieszyła mnie przyjaciółka.
- Gorszych nie ma, ale szczegół – zaśmiał się brat – Nauczył cię czegoś?
- Kto?
- Federico.
- Nie znam – odpowiedziałam udając głupią.
- Serio pytam.
- Nauczył, że zanim się z kimś zwiążę, najpierw mam go rozebrać i sprawdzić czy ma jaja – zaśmiałam się – A tak serio, to nauczyłam się, że między czarnymi demonami zawsze są białe anioły.
---------------------------------
Powiem Wam, że nie mogłam się doczekać, aż dodam ten rozdział ♥
Tak, Fedemiła się rozstała xd
Szok, nie?
Ale teraz przechodzimy do ważniejszych ciutkę rzeczy, niż Fedemiła xd
Na pingera nie wrócę, będę dodawała posty okazjonalnie. Ale nie kończę z pisaniem, zapraszam tutaj, post już jutro równo o północy --> http://everythingwillonedayend.blogspot.com/
I bardzo proszę nie pisać mi wiadomości o treści, że chętnie przejmiecie bloga, bo już takie dostawałam i każdemu mogę odpowiedzieć, że nie ma takiej opcji.
Także jakby ktoś nie zrozumiał to jeszcze takie podsumowanie:
- http://everythingwillonedayend.blogspot.com/
- Nie oddam bloga
Krótkie to podsumowanie xd
---------------------------------
Noi jutro Sylwester xd
Także życzę Wam świetnej zabawy i oczywiście samych sukcesów w 2016 roku ♥
Tego postu nie będę nigdzie prawie udostępniać, tylko Facebook i Ask, tak jak zawsze. Ciekawe, kto zaglądnie ♥
Kocham Was ♥

  • awatar ~Odio por nada: Rozdział był boski. Czekam na kolejny wpis od ciebie
  • awatar Ludmiła Ferro: @gość: Nowe opowiadanie będzie, ale już na Blogspocie i już nie o Fedemile :)
  • awatar Gość: życze udanego sylwestra szkoda że fedemila się rostała . przepraszam że na wstepie ale chciałam się zapytać co stym nowym opowiadaniem czy będzie czy nie jeszcze raz sorry że tak pytam ale ciekawość mnie żrzera zuza
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cześć kochani!
Co tam u Was? Jak życie? Przygotowaliście się już do Świąt?
Więc tak, z racji, iż mamy dziś Wigilię, chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia ♥
Życzę Wam szczególnie dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności, dobrych ocen, spełnienia wszystkich marzeń, spotkania idoli, rozwijania swoich pasji ♥
Życzę Wam miłych, spokojnych Świąt spędzonych w gronie rodziny w przyjemnej atmosferze ♥
Noi oczywiście pijanego Sylwestra ♥

A teraz tak troszkę inaczej...
Co do bloga, wrócę?
Nic jak na razie Wam nie zdradzę.
Znaczy, zdradzę, po to w sumie piszę tę dodatkową notatkę xd
Dzień przed Sylwestrem, czyli dokładnie 30 grudnia jeszcze 2015 roku na tym blogu pojawi się ostatni rozdział tego opowiadania. Oczywiście, po drodze do ostatniego ileś tam jeszcze powinno być, ale nie będę tego pisać. Dodam tylko ostatni ♥
I wtedy też pojawi się notatka o moich dalszych planach ♥

 

 
...
W sumie nie mam co pisać. Tytuł mówi sam za siebie.
Dlaczego?
Trochę przykro, że jestem tutaj 221 dni i mam 57 obserwujących, ale pod postem "Odchodzę?" komentarz raczyły napisać dwie osoby...
Drugiego stycznia miał być prolog.
Czy będzie? Nie wiem.
Po co mam pisać dla dwóch osób?
Czy wrócę? Nie wiem.
O decyzji na pewno dam znać.
Oczywiście, będę tu wchodziła codziennie, ale nie spodziewam się jakiegokolwiek komentarza pod tym postem.
Dziękuję za wszystko ♥
  • awatar Nie śpię bo krzyczę squeee z Willow ♥: Hej Kochana ♥ Przepraszam że tak długo się nie odzywałam i nie pisałam komentarzy. Praktycznie zawsze czytałam Twoje posty . Jeśli odwiesisz to przyrzekam zawsze będę komentować :* ale wróć! :* Tęsknie ^^ Twoja Liv :*
  • awatar Gość: NA wstępie wspomnę ,że nie mogę się zalogować , bo jakiś błąd 504?! "-,-" Nie komentuje, bo mam szlaban :( i nmg. jest mi bardzo przykrusio :( Sorry :/ Zostań Olu ja Cię Kocham ♥
  • awatar Gość: ja zawsze będę sprwdzała ten blog czy jest jakiś post pamiętaj ja zawsze będę czekac i czytać od nowa zuza
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cóż, co mogę powiedzieć?
Rozdziału nie było od 15 dni, wątpię, że jeszcze będzie.

Są dwie propozycje:
1. Tego opowiadania nie dokończę i nie będzie żadnego do końca tego roku. Drugiego stycznia pojawiłby się prolog nowego opowiadania.
2. Odchodzę z bloga na czas nieokreślony.

Bardzo Was proszę o Wasz wybór: numer 1 lub 2 ♥
  • awatar Gość: Bosze jak ten pinger mnie wkurza, nie mogę się nawet zalogować :(... Oczywiście chcę ,żebyś została :* Najlepsza pisarka w Polsce!
  • awatar Gość: nr 1 szkoda by było jak byś odeszła nie raz czytałam opowiadania od nowa wiem że nie skomentowałam żadnego twojego wpisu . naprawdę by było szkoda
  • awatar Violetta Castillo - Vilu: Wybieram 1. Liczę, że wrócisz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

-----------------------------
Prawie się pocałowaliśmy. Prawie, bo gdyby nie jakiś człowiek to byłoby idealnie. Lekko zdenerwowany Federico poszedł otworzyć. Rozmawiał chwilę z jakimś facetem, po czym wrócił do mnie.
- Nienawidzę ludzi.
- Mnie też?
- Ciebie kocham.
- To, dlaczego nienawidzisz reszty?
- Bo nam przeszkadzają.
- W rozmowie?
- Liczyłem na coś więcej – powiedział zbliżając się powoli.
- Umiesz liczyć? Wow! Gratulację!
- Poker face – rzucił ze śmiechem wyciągając komórkę – Jest obowiązkowe spotkanie w Studio, idziemy?
- Mamy wyjście?
- No tak, możemy wyjść oknem albo drzwiami.
- To ja wybieram drzwi.
- To ja okno – powiedział zbliżając się do okna. Wyszłam drzwiami, tak jak normalni, cywilizowani ludzie. Okazało się, że jak wyszłam, to on już na mnie czekał. Szybki jest. Chwyciliśmy nasze dłonie i skierowaliśmy się w kierunku Studia. Po kilku minutach spaceru byliśmy już na miejscu, ponieważ willa Federico znajduje się blisko szkoły.
- Dzień dobry, wszyscy są? – Zapytał Pablo wchodząc do sali. Szybko nas przeliczył – Cóż, jeszcze brakuje dwóch osób.
- Poczekamy – krzyknął Verdas.
- Nie mamy wyjścia – zaśmiał się nauczyciel.
- Znaczy, jest okno, są drzwi, wyjść jest dużo – powiedział Federico.
- Ale Fede, my nie chcemy się zabić z takimi newsami – rzuciła z uśmiechem namalowanym na twarzy Angie wchodząc do klasy. Zaraz za nią weszły jeszcze dwie osoby z naszej grupy.
- Dobrze, wszyscy już są, więc zaczynamy. Jak pewnie wiecie na każde rozpoczęcie roku wystawiamy przedstawienie. W tym roku też będzie.
- A jaki motyw przewodni?
- Właśnie, oto jest pytanie. W tym roku motyw przewodni zostawiamy wam.
- To może miłość? – Zapytał ktoś z tłumu.
- Przyjaźń?
- Marzenia? – Rzuciłam.
- O! To jest dobre! Marzenia, tego nie było. Dobrze Ludmiła, w nagrodę napiszesz piosenkę finałową o marzeniach i ją zaśpiewasz. Oczywiście może też być coś o ich spełnianiu, o pasji.
- Pablo, to Destinadę dać! – Krzyknął Verdas.
- Będzie Destinada, ale nie wiem, kto zaśpiewa.
- Lu!
- Ja mam finał – powiedziałam.
- To ja! – Krzyknęła Violetta.
- Ale Castillo, wers jest „Jestem gwiazdą stworzoną, aby błyszczeć” a ty nie jesteś gwiazdą – rzucił z uśmiechem Pasquarelli.
- Jestem na pewno większą gwiazdą niż twoja dziewczyna.
- Debilizm to twoja cecha wrodzona czy nabyta?
- A nie?
- No właśnie, nie – powiedziała klasa.
- A ja to, kim jestem?! – Zawołała zrozpaczona Castillo.
- Udawaną gwiazdeczką.
- Nie życzę sobie takiego zachowania w szkole!
- Odejdź.
- Dobra! Odchodzę! Właśnie straciliście najlepszą uczennicę Studia i jedyny talent! – Wykrzyczała wychodząc. Wszyscy zaczęli się śmiać. Nawet Pablo. Nigdy nie lubił jej zachowania. Nauczyciele często zwracali jej uwagę, ale na marne. Może to, dlatego, że rodzice zawsze ją rozpieszczali. Miała wszystko, czego zapragnęła. Oprócz prawdziwych przyjaciół. Nie oszukujmy się. Camila i Franscesca się z nią przyjaźnią tylko, dlatego, bo się boją jej przeciwstawić.
- Nie musiałeś – szepnęłam opierając głowę na ramieniu Federico.
- Chciałem – powiedział całując moją głowę.
- Dobra, dobra. Ale ja jeszcze nie skończyłem – rzucił Pablo usiłując opanować grupę – Do tej grupy dołączy jeszcze jedna osoba, więc brak Violetty dużo nie zmieni. Część z was może go znać, na przykład Ludmiła – uśmiechnął się do mnie.
- Znam wiele osób, Pablo.
- Wiem, ale jego powinnaś pamiętać. Tomas Heredia.
- Pablo! Chcę się przepisać do innej grupy! – Powiedziałam.
- Nie możesz.
- Szkoda – spojrzałam kątem oka na mojego brata. Te zaciśnięte pięści – bezcenne. Zaczynam się go bać.
- O co chodzi z tym Tomasem? – Zapytał Federico patrząc na mnie.
- Długa historia.
- Opowiesz?
- Opowie, ale nie teraz. Wracasz do domu, Lu – powiedział Diego podchodząc do mnie – Fede, nie o ciebie chodzi. Po prostu nie chcę, żeby spotkała Tomasa. Lu, pogadam z nim chwilę, a ty z Fran, ok? – Odszedł na kilka kroków z Federico nie czekając na moją odpowiedź. Pogadałam chwilkę z Włoszką, aż w końcu chłopcy wrócili.
- Wniosek? – Zapytałam.
- Idziemy do domu i jak chcesz to możesz spać u Federico na kilka dni. Zgoda?
-----------------------------
Za jakie grzechy ja tak niszczę tę Fedemiłę?
Cii... Może jednak przeżyją
A dziś!
200 dni!
Dziękuję Wam ♥
Czy będzie coś na to?
Na 200 nie, ale planuję na 10000 odwiedzin, o ile się uda.
To zależy od Was ♥

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

-------------------------------
Razem z Federico weszliśmy do jego willi. Jest wcześnie, kilka minut po szesnastej, więc jest jasno. Ale Diego przecież tak czy siak nie chciał mnie puścić. Cóż, nie miał nic do gadania.
- Dlaczego mieszkasz w pałacu? – zapytałam rozglądając się. Fakt, byłam tu już, ale nie zwracałam tak bardzo uwagi na szczegóły. Wszystko jest do siebie idealnie dopasowane.
- Dlaczego księżniczka ze mną jeszcze nie mieszka w pałacu?
- Dlaczego książę jeszcze mnie o to nie zapytał?
- Bo twój książę wie, że brat księżniczki się na to nie zgodzi, dopóki nie będzie księżniczka pełnoletnia.
- A gdy księżniczka będzie pełnoletnia?
- To księżniczka nie będzie musiała pytać brata o zgodę i z księciem zamieszka w pałacu.
- Mówiłam ci kiedyś, że cię kocham? – zapytałam.
- Em… Nie przypominam sobie. Powiedz.
- Przecież to wiesz.
- A może jednak jestem taki głupi, że nie wiem?
- Kocham cię – powiedziałam. Chłopak delikatnie pocałował mnie w szyję.
- Wiem, kochanie, wiem – szepnął mi na ucho.
- To po co mówiłeś, że jesteś głupi?
- Wolisz, żebym kłamał?
- Dobra, dobra, nieważne.
- Jak chcesz. A wiesz, że będziesz na okładkach gazet?
- W sensie?
- W sensie, że jak paparazzi się dowiedzą, że mam dziewczynę, to od razu wszystko sfotografują.
- I co w związku z tym?
- To, że będziemy na okładkach wszystkich gazet.
- Nie przeszkadza mi to – uśmiechnęłam się.
- Na pewno?
- Tak, jest okej. Co chcesz do picia? – rzuciłam idąc do kuchni.
- Tsa, czuj się jak u siebie.
- Wedle życzenia. Co chcesz?
- Wodę – odpowiedział wzruszając ramionami.
- Gazowaną czy niegazowaną?
- Gazowaną.
- Z lodówki czy z szafki?
- Z lodówki.
- W szklance czy w kubku?
- W szklance.
- Z uchem czy bez ucha?
- Z uchem.
- Połowę czy trzy czwarte?
- Mogłabyś po prostu wlać? – zaśmiał się biorąc butelkę do ręki – O tak, bierzesz, odkręcasz, bierzesz szklankę i wlewasz. Tyle ile poleci.
- Ale…
- Nie ale, według tej instrukcji.
- A może kawę ci zrobić?
- Jak zamierzasz pytać o wszystko, to sam sobie zrobię. Chcesz?
- Cappuccino.
- A po mojemu? – zapytał patrząc na mnie zaskoczonym wzrokiem.
- Zrób zwykłą.
- Na pewno?
- Na pewno.
- Śpisz dziś u mnie?
- Jutro muszę wcześnie wstać – posmutniałam.
- Jak wcześnie?
- Rano.
- Czyli?
- Moje rano, twoje południe.
- Skąd wiesz, ile śpię?
- Jest coś takiego, nazywa się Internet. Można tam znaleźć wiele informacji na dany temat, na twój też jest ich bardzo dużo.
- Nie mów, że mnie śledziłaś – uśmiechnął się.
- Nie śledziłam, poszukałam trochę informacji o tobie.
- Noi czego mądrego się dowiedziałaś?
- Mądrego nic, bo mądrych rzeczy ani nie mówisz, ani nie robisz.
- I niech sobie wszyscy będą mądrzy ze swoimi rozumami, a ja ze swoją miłością niech będę sobie głupi – powiedział zbliżając się do mnie.
- Edward Stachura.
- Kurde, myślałem, że nie znasz.
- Rada na przyszłość: nie myśl.
- Dlaczego?
- Bo ci to źle wychodzi – rzuciłam.
- Ej! A jak myślę, że cię kocham?
- To tak myśleć ci pozwalam.
- A jak myślę, że inna dziewczyna jest ładniejsza?
- To wyjdź.
- Z mojego domu?
- Teraz to jest mój pałac.
- Księcia ci brakuje.
- A ty nim nie jesteś?
- Księciem z bajki nie, ale ty moją księżniczką zawsze będziesz.
- Naprawdę?
- Nie, na niby.
- Co?
- Jasne, że naprawdę. Kocham cię i będę cię kochał aż do śmierci, a jeśli potem jest jakieś życie, wtedy też będę cię kochał.
-------------------------------
Od góry do dołu Fedemiła!
Aż szok, że dałam rady tyle o nich napisac
Rozdział w środę.
Raczej będą dwa razy w tygodniu:
- Środa
- Sobota
Ale wracając do rozdziału...
1. Czy Fede naprawdę kocha Lu?
2. Czy zamieszkają razem?
Cytat: Jan Paweł II

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

---------------------------------
W końcu nasze usta się złączyły w czułym pocałunku. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie.
- Jesteś idealna – szepnął mi do ucha – Kocham cię.
- Ja ciebie też.
- Ty mnie też co?
- Ja ciebie też kocham.
- Będziesz moją dziewczyną?
- Tak – pocałowałam go w policzek – Tak.
- Ideał – szepnął.
- Lu! Co z tymi herbatami? – zawołał z salonu mój brat. Jak ja go nienawidzę. To było oczywiste, że wie, co się dzieje w kuchni.
- Bozia dała dwie rączki?
- Dała tobie, wystarczy.
- Nie masz rodzeństwa, prawda? – zapytałam mojego nowego chłopaka.
- Mam młodszego brata.
- Naprawdę? Ile ma lat?
- Eee… On ma no, ten.
- Nie wiesz ile lat ma twój brat?
- Powinienem?
- Tak.
- To się dowiem, obiecuję. Chcesz go poznać?
- Pewnie.
- To masz jakieś nasze pierwsze lepsze zdjęcie – powiedział wyciągając z kieszeni czarnego iPhone‘a. Pokazał wspólną fotografię z jego bratem. Są jak dwie krople wody.



- Ale wy jesteście podobni – rzuciłam biorąc do ręki telefon.
- Który przystojniejszy?
- Twój brat.
- Chamsko.
- Przyzwyczajaj się. Jak ma na imię?
- Leonardo. Poznałbym was, ale jest we Włoszech.
- Zamierza cię kiedyś odwiedzić?
- Tak, na pewno. Tęsknię za nimi. Zadzwonię dziś do rodziców, może przyjadą. A raczej na pewno przyjadą, jak się dowiedzą, że mam dziewczynę.
- Nie dziękuj.
- Dziękuję, że jesteś – pocałował mnie w czoło. Nagle telefon Włocha zadzwonił w moich rękach. Nie zwracając uwagi na numer oddałam mu komórkę, po czym zeszłam z blatu i zaniosłam herbaty do salonu. Pewnie, że mojego brata już nie ma, więc zapewne wyszedł do Fran. Po kilku chwilach Federico podszedł do mnie – Mam ciekawe wiadomości.
- Jakie?
- Rozmawiałem z Leo.
- I?
- Pytał, kiedy mogą przyjechać, bo się stęsknili.
- I kiedy przyjadą?
- Jeszcze nie skończyłem. Bilety już kupili i za trzy dni mają przyjechać.
- Cieszysz się?
- Bardzo, naprawdę się za nimi stęskniłem – przytuliłam bruneta. Później obejrzeliśmy jakiś film, więc koło drugiej w nocy dopiero Federico poszedł. Zmęczona ruszyłam do swojego pokoju, trochę się ogarnęłam i zasnęłam. A jutro do Studia, perfect.

- Ludmiła! Wstawaj! Masz pół godziny! – powiedział Diego zrzucając mnie z łóżka – Śniadanie masz na stole, a teraz ja idę po Fran, cześć – uśmiechnął się i wyszedł z mojego pokoju. Wstałam szybko z podłogi i udałam się do łazienki. Nigdy więcej takich pobudek. Prędko uczesałam włosy, nałożyłam makijaż i ubrałam się. Następnie zeszłam do kuchni na dół i zjadłam przygotowane przez brata śniadanie. Spojrzałam na zegar. Za pięć dziewiąta, zdążę. Wyszłam z domu i szybkim krokiem ruszyłam do Studia. W budynku byli już wszyscy uczniowie plus jeden. Dlaczego plus jeden? Bo z pokoju nauczycielskiego razem z Beto wyszedł nie kto inny jak Tomas!
- O! Cześć Lu, co u ciebie? – zapytał Hiszpan podchodząc do mnie z uśmiechem.
- Dobrze.
- To się cieszę. Wiesz, że będziemy chodzić do jednej klasy?
- Co? – spytałam poważnie patrząc na niego zdziwiona.
- To. Nie cieszysz się? Jeszcze rok temu byłaś wielce zakochana.
- Zmądrzałam.
- To umiesz?
- Wyobraź sobie, że na świecie są ludzie, którzy posiadają coś takiego jak mózg. Ty nie jesteś jednym z nich.
- Ludmiła jak zawsze zabawna. A teraz do rzeczy. Kiedy masz wolny wieczór?
- Dla ciebie? Nigdy.
- A dla mnie? – zapytał Federico podchodząc do mnie od tyłu. Pocałował mnie w policzek, objął i łaskawie odezwał się do Tomasa – Cześć, jestem Federico, sławny na całym świecie chłopak Ludmiły Ferro – rzucił z dumą.
- A dla ciebie mam zawsze, kochanie. Wpadniesz dziś?
- Dziś zabieram cię do siebie.
---------------------------------
Przepraszam Tomas, ale w tej bajce nie ma dla ciebie miejsca
Wybaczcie, że tak długo mi to zajęło, ale jakoś nie lubię pisać romantycznych scen
Fedemiła beso, nowa para
Tomas namiesza?
1. Jak długo przetrwa Fedemiła?
2. Czy ktoś rozwali ich związek? Kto?
---------------------------------
I jeszcze tak tylko btw
http://violetta2polska.blogspot.com/2015/11/violettablogawards-nominujemy.html#more
Zapraszam do nominowania blogów

  • awatar Violetta Castillo - Vilu: Świetny rozdział. 1. Powinna przetrwać. 2. Ich związek rozwali Tomas. Zapraszam do mnie.
  • awatar ✔ PERFECTO ✔: Boski rozdział :* Liv piszę :*
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: 1. Powinna przetrwać ;) 2. Thomas a kto inny ? :P Albo Diego xD Świetne! :) Każdy lubi pisac co innego także :> wybaczamy. Cytat po prostu taki prawdziwy :')
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Za nominację dziękuję --> http://solo.tu.pinger.pl/

1. Za co lubisz/ nie lubisz jesień.
Nie lubię za pogodę ♥
2. Jakie jest twoje powołanie?
Emm... Następne pytanie ♥
3. Czy wierzysz w siły wyższe, przeznaczenie?
Przeznaczenie ♥
4. Gdybyś miała możliwość stania się kimś innym na jeden dzień, kto by to był? Dlaczego akurat ta osoba?
Nie wiem :c ♥
5. Wyobraź sobie że możesz żyć w filmie. Jaki by to był?
Nie wiem :c ♥
6. Twój ulubiony youtuber
ABSTRA ♥

Kogo nominuję?
http://yonosoyunrobot.pinger.pl/
http://thisisleonetta003.pinger.pl/
http://sharpeee.pinger.pl/
http://patunia15700.pinger.pl/
Do... wyzwania!
Wyzwanie: Napisz 15 faktów o sobie! ♥
Powodzenia!

 

 

Rozdział dedykuję mojej kochanej Pati ♥
-----------------------
- Nie pamiętasz mnie? To masz problem, bo ja ciebie aż za dobrze. Przestań wydzwaniać do mojej siostry. I przestań żyć najlepiej. Mamy cię dość, dalej cię nienawidzimy. Umieraj sukinsynie – mój brat rozłączył się nie pozwalając dojść do słowa Tomasowi. I żyj tutaj z takim bratem… Jednak mimo pozorów Diego jest bardzo kochany. Zawsze stara się mnie ochronić, ale nie obroni mnie od zakochania.
- Dziękuję – z uśmiechem przytuliłam brata. Pogłaskał moje blond loki szepcząc coś do ucha. Ale nie zrozumiałam, co.
- Zezwalam.
- Ale, na co?
- Zezwalam Ci spotykać się z nim.
- Z Tomasem?!
- Nie, z Federico. Ma tutaj być o szesnastej.
- Co?! Przecież jest za dziesięć!
- I co z tego?
- I to z tego, że wyglądam jak nie wiem, co! Przecież w dziesięć minut to ja cudem włosy ogarnę! – Zaczęłam histerycznie krążąc po pokoju.
- Lu, jesteś śliczna.
- Naprawdę?
- Tak… - uśmiechnął się delikatnie – Nie musisz się malować.
- Ej! Ale dla ciebie jedyną piękną ma być Fran!
- Ty jesteś śliczna!
- Śliczną też ma być tylko Fran!
- Bo?
- Bo to twoja dziewczyna.
- A ty jesteś moją siostrą.
- Dobra, nie przemówię ci do rozsądku, prawda?
- Do czego? – Zapytał.
- Nieważne – przewróciłam oczami – Zapomniałam, że rozsądku to ty nie masz.
- No dzięki! – Poszedł do swojego pokoju ze śmiechem. Słysząc dzwonek do drzwi szybko zbiegłam po schodach na dół – Zabijesz się w tych szpilkach! – Krzyknął Diego ze śmiechem.
- Trudno, pozbierasz mnie.
- Nie, pozbieram Federico jak cię zrani.
- Dobra, dobra, ale z tym to do niego, nie do mnie – otworzyłam drzwi z uśmiechem na twarzy.
- Przeszkadzam? – Zapytał Federico przeczesując palcami swoje jak zawsze idealnie ułożone włosy.
- Nie, nie przeszkadzasz. Wejdź – powiedziałam otwierając szerzej drzwi.
- Diego coś ode mnie chciał, chyba podał mi zły adres. Ale jakoś mi to nie przeszkadza.
- Nie, podałem ci dobry adres – odezwał się Diego schodząc ze schodów. W milczeniu podszedł do mnie kładąc rękę na moim ramieniu.
- To wy… Jesteście razem? – Zapytał zawiedziony Włoch.
- Nie widzisz tego podobieństwa?
- Podobieństwa? – Powiedział wolno.
- Jesteśmy rodzeństwem – wyjaśniłam krótko nie czekając na dalsze reakcje brata.
- Naprawdę?! – Zdziwił się Pasquarelli.
- Co cię tak dziwi?
- Bo nie jesteście w ogóle podobni.
- Przyzwyczaiłam się – przewróciłam oczami znudzona już tą rozmową – Kawy? Herbaty?
- Herbatę poproszę – odezwał się Fede.
- Ja też – rzucił Diego.
- To se zrób – poszłam do kuchni. Przygotowałam wszystko i tylko czekałam aż woda się zagotuje. Usiadłam na blacie i wpatrywałam się w sufit. Nagle usłyszałam kawałek rozmowy mojego brata z Pasquarelli’m.
- I nigdy tego nie zrobisz? – Zapytał Diego. Nie wiem dokładnie, o co chodziło, ale mogę się jedynie domyślać, że chodziło o zranienie mnie.
- Nigdy. Nie jestem aż takim kretynem.
- Uznajmy, że ci ufam. Ale wiesz, że jeśli cokolwiek jej zrobisz, to zginiesz marnie.
- Ogarniam. Mogę do niej iść czy nie bardzo?
- Idź jak najdalej. Ale zapamiętaj moje słowa.
- Dobra – wstał z kanapy i poszedł do kuchni – Cześć.
- Hej – odpowiedziałam krótko.
- Czemu tak sama siedzisz?
- A co mam robić?
- Siedzimy tam i czekamy.
- Na mnie?
- A jest tu jakaś inna piękność?
- Jest.
- Tsa, chyba w twoim lustrze – zaśmiał się – Widziałem wiele dziewczyn z różnych narodowości, ale takiej piękności jak ty jeszcze nigdy.
- Przesadzasz.
- Nie przesadzam, jesteś cudowna, wspaniała, piękna, śliczna, mądra, utalentowana, kochana – przestał mówić wpatrując się w moje oczy – Idealna – szepnął.
- Nieprawda.
- Prawda. Wszystko, co powiedziałem teraz to prawda – rzucił zbliżając się do mnie. Coraz bliżej, bliżej i bliżej… Który to już pocałunek będzie? Bo się pogubiłam.
-----------------------
Cóż, jest rozdział, w sobotę, tak jak teraz będzie bywał...
Diego nagle trzyma z Fede? Coś się święci?
Będzie taki cudny pocałunek? Ktoś przeszkodzi? A może jednak będą razem? Już niedługo?
1. Czy Diego ma jakiś powód do pomocy Federico? Jeśli tak, jaki?
2. Czy Fedemiła się pocałuje?
3. Będą razem?

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cześć kochani
Dostałam ostatnio kilka pytań na asku z pytaniami:



I tak, planuję rok 2016 troszkę inny.
Ogólnie chodzi mi bardziej o krok na przód? Tak to nazwać?
Myślałam o Blogspocie. Wiem, że jest tam o wiele więcej możliwości niż na Pingerze.
Więc zastanawiam się nad przeniesieniem się właśnie na Blogspot.
Jak by to wyglądało?
- Pingera bym nie usunęła
- Na Blogspocie pisałabym o Fedemile
Po prostu nie byłoby wielkich zmian, tylko przeniosłabym się na Blogspota.
Decyzja już jest prawie podjęta, jeszcze tylko czekam na Waszą opinię.
Więc co myślicie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

-----------------------------
Wróciłam z bratem do domu. Na szczęście Diego nic nie powiedział rodzicom, Fran naprawdę potrafi przemówić mu do rozsądku. Teraz tylko się modlić, żeby Federico nie był na mnie zły o to wszystko. W końcu uciekłam, tak jakby. Nienawidzi mnie pewnie. I na kija mi było to zakochiwanie? Teraz się będę dołować! Nie! Nie mogę się zakochiwać jeszcze bardziej! To nienormalne! Nie mogę!
Z przemyśleń wyrywa mnie dźwięk mojego telefonu. Nieznany numer. Kto może do mnie teraz dzwonić? Dochodzi północ, nieznany numer… Mam się bać? Niechętnie nacisnęłam zieloną słuchawkę mojego iPhone.
- Halo?
- Cześć kochanie.
- Kochanie?
- No tak, nie pamiętasz?
- Ale co mam pamiętać?
- Mnie. Twój kochany chłopak.
Rozłączył się.
Jaki chłopak?! Nie mam chłopaka! Co to za numer?! Że jak?!
Nagle dostaję SMS – a od tego samego numeru.

Od: Nieznane.
Treść: Kochanie, naprawdę mnie nie pamiętasz? To ja, Twój kochany chłopak. Wiem, wyjechałem, ale dalej bardzo Cię kocham. Błagam, nie rób mi tego. Musimy być razem.
Całuski, Tomas.

Tomas?! Przecież nie jesteśmy parą! Rozstaliśmy się! Ponad rok temu w końcu! Więc niech on się ogarnie, bo to naprawdę nie jest śmieszne. Nagle sobie mnie przypomniał… Ale miał gdzieś to, że bardzo cierpiałam po naszym rozstaniu przez jakieś dwa miesiące.
Pamiętam, jak moja mama pomagała mi przez to przejść. Wtedy jeszcze miała dla mnie czas. Dziś nie ma, ważniejsza jest praca. Cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze.
Zazdroszczę Diego tej miłości. Tego, że gdy rano wstaje, to ma dla kogo żyć. Tego, że każdą czynność robi dla kogoś. Tego, że zawsze ktoś go wesprze. Tego, że zawsze ma na kogo liczyć. Tego, że ktoś go potrzebuje. Odczuwałam potrzebę bycia przy Tomasie, można tak powiedzieć. Wtedy byli ze mną rodzice, Diego miał zawsze czas. Rozumiem, że praca, miłość i kij wie co jeszcze, ale czasami to czuję, jakbym nikogo nie miała. Nieraz nawet Natalia nie ma czasu. Trudno, muszę jakoś z tym żyć.
Może spróbuję jeszcze raz z Tomasem?
Dokładnie z tą myślą włączam laptopa i wchodzę na Facebook’a. Zamiast sprawdzić powiadomienia, wiadomości, ja poszukam hasła „Federico Pasquarelli”. Właśnie tak wygląda mój powrót do Tomasa! No szok po prostu! To zaszło za daleko…
- Ludmiła – usłyszałam cichy głos mojego brata. Odwróciłam się zakładając ręce na piersi. Diego stał oparty o framugę drzwi z wyraźnie smutnym wyrazem twarzy.
- Tak?
- Przepraszam, źle się zachowałem.
- No fakt, źle się zachowałeś.
- Ale zrozumiałem.
- Z czyją pomocą?
- Fran. Ale sam też myślałem.
- I co wymyśliłeś? – dopytywałam.
- Że… Że, no ten, no… Że możesz się z nim spotykać.
- I nie będziesz miał nic przeciwko?
- Jasne, że będę miał.
- To dlaczego mi pozwalasz?
- Bo skoro to cię ma uszczęśliwić, to się zgadzam. Lu, jesteś moją siostrą i chcę twojego szczęścia. Nawet jeśli tym szczęściarzem ma być akurat on. Jeśli cię zrani, rozwalę mu łeb. Jeśli ty go zranisz, przybiję ci piątkę..
- Nie uważasz, że jesteś ciutkę niesprawiedliwy? – zapytałam.
- Nie, dlaczego?
- Bo on mnie ranić nie może, a ja tak.
- Bo ty jesteś moją siostrą, a on nie.
- Dobijasz mnie – wyznałam zakładając pasmo włosów za ucho.
- Jak zawsze. Zryłem ci już psychikę na dobre?
- Jeszcze nie.
- A wiesz może skąd się biorą dzieci?
- Wiem, dlaczego pytasz?
- Bo żeby zryć ci psychikę na amen muszę opowiedzieć ci jakąś historię, która to zrobi… A słyszałaś może o mojej ostatniej imprezie?
- Niestety tak.
- Kurde! No dobra, to muszę coś zrobić, żeby ci zryć. Idę nad tym pomyśleć.
- Ale Diego, jest mały problem…
- Jaki? – zapytał.
- No bo ty przecież nie umiesz myśleć.
- Wiem.
- To co chcesz zrobić?
- Właśnie nie mam co robić.
- To ja ci coś opowiem. Pamiętasz Tomasa?
- Tego sukinsyna co złamał ci serce? Kojarzę.
- Dzwonił dziś do mnie.
- Po co?
- Nie wiem.
- Podaj numer – rzuciłam bratu komórkę, żeby odpisał numer telefonu Hiszpana. Diego przyłożył urządzenie do ucha, aż w końcu po kilku sygnałach mój były odebrał połączenie.
-----------------------------
I jest rozdział
W sobotę
I teraz będą tylko w sobotę
Więc teraz tak...
Rodzeństwo się godzi, bo ja tak chcę Nie mam lepszego wytłumaczenia
Ale coś o Naty... Czyżby Hiszpanka nie była jednak prawdziwą przyjaciółką Ferro?
Co z Tomasem? Jest w Argentynie? Dlaczego się rozstali? Jak długo byli razem? Jak zareaguje Pasquarelli?
1. Czy Naty jest prawdziwą przyjaciółką Ludmiły?
2. Czego Tomas chce od Lu?
Za cytat dziękuję Pati ♥ -->


 

 
Tak! Może troszkę mi to zajmie, ale cóż, trudno
Będzie tutaj spis wszystkich rozdziałów z każdego opowiadania, jakie zamieściłam na blogu
To jedziemy:
OPOWIADANIE 1:
- Bohaterowie: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23900557
- Prolog: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23900758
- Rozdział 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23924494
- Rozdział 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23947300
- Rozdział 3: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23966936
- Rozdział 4: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23968988
- Rozdział 5: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23971119
- Rozdział 6: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23973807
- Rozdział 7: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23975965
- Rozdział 8: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23984462
- Rozdział 9: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23988256
- Rozdział 10: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23992175
- Rozdział 11: http://ludmila1410.pinger.pl/m/23996313
- Rozdział 12: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24000271
- Rozdział 13: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24007123
- Rozdział 14: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24010213
- Rozdział 15: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24013510
- Rozdział 16: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24016109
- Rozdział 17: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24018117
SEZON 2:
- Rozdział 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24028184
- Rozdział 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24032473
- Rozdział 3: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24037576
- Rozdział 4: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24040685
- Rozdział 5: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24044436
- Rozdział 6: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24049359
- Rozdział 7: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24057501
- Rozdział 8: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24057684
- Rozdział 9: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24061690
- Rozdział 10: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24064174
- Rozdział 11: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24069113
- Rozdział 12: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24073817
- Rozdział 13: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24076082
- Rozdział 14: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24080208
- Rozdział 15: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24083527
- Rozdział 16: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24089265
- Rozdział 17: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24092138
- Rozdział 18: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24096218
- Rozdział 19: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24097465
- Rozdział 20: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24099681
- Rozdział 21: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24102493
- Rozdział 22: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24109014
- Rozdział 23: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24125171
- Rozdział 24: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24130644
- Rozdział 25 cz. 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24145145
- Rozdział 25 cz. 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24145160
SEZON 3:
- Rozdział 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24148779
- Rozdział 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24162021
- Rozdział 3: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24179400
- Rozdział 4: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24187574
- Rozdział 5: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24193682
- Rozdział 6: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24201431
- Rozdział 7: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24209397
- Rozdział 8: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24214729
- Rozdział 9: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24221647
- Rozdział 10: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24234535
- Rozdział 11: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24237708
- Rozdział 12: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24258850
- Rozdział 13: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24265108
- Rozdział 14: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24268748
- Rozdział 15: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24270375
- Rozdział 16: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24284398
- Rozdział 17: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24287938
- Rozdział 18: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24294653
- Epilog: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24295494
OPOWIADANIE 2:
- Bohaterowie: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24302023
- Prolog: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24303032
- Rozdział 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24311200
- Rozdział 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24319528
- Rozdział 3 cz. 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24325411
- Rozdział 3 cz. 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24325447
- Rozdział 3 cz. 3: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24325546
- Rozdział 4: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24326901
- Rozdział 5: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24329802
- Rozdział 6: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24330225
- Rozdział 7: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24335141
- Rozdział 8: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24340596
- Rozdział 9: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24342587
- Rozdział 10: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24342954
- Rozdział 11: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24344641
- Rozdział 12: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24346168
- Rozdział 13: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24348749
- Rozdział 14: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24350246
- Rozdział 15: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24365477
- Rozdział 16: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24368708
- Rozdział 17: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24371781
- Rozdział 18: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24388966
- Rozdział 19: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24408892
- Rozdział 20: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24430487
- Rozdział 21 cz. 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24444499
- Rozdział 21 cz. 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24444507
- Epilog: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24445904
OPOWIADANIE 3:
- Bohaterowie: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24448582
- Prolog: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24449597
- Rozdział 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24454844
- Rozdział 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24459142
- Rozdział 3: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24463097
- Rozdział 4: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24468465
- Rozdział 5: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24473717
- Rozdział 6: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24481306
- Rozdział 7: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24487781
- Rozdział 8: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24498887
- Rozdział 9: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24513866
- Rozdział 10: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24518395
- Rozdział 11: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24537820
- Rozdział 12: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24580570
- Rozdział 13: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24595379
- Rozdział 14: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24602891
- Rozdział 15: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24612828
- Epilog: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24614573
OPOWIADANIE 4:
- Bohaterowie: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24616382
- Prolog: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24618120
- Rozdział 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24661097
- Rozdział 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24710251
- Rozdział 3: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24847615
- Rozdział 4: http://ludmila1410.pinger.pl/m/24997870
- Rozdział 5: http://ludmila1410.pinger.pl/m/25376978
- Rozdział 6: http://ludmila1410.pinger.pl/m/25868842
- Rozdział 7 cz. 1: http://ludmila1410.pinger.pl/m/25932679
- Rozdział 7 cz. 2: http://ludmila1410.pinger.pl/m/26263936
- Rozdział 7 cz. 3: http://ludmila1410.pinger.pl/m/26536485
- Rozdział 8: http://ludmila1410.pinger.pl/m/26643543
- Rozdział 9: http://ludmila1410.pinger.pl/m/26859828
- Rozdział 10: http://ludmila1410.pinger.pl/m/26871209
- Rozdział 11: http://ludmila1410.pinger.pl/m/26882132
Nie zajęło to tak dużo miejsca jak myślałam
Zapraszam do czytania
Rozdział 10 w sobotę ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Rozdział dedykowany wszystkim, którzy czytają ♥
-------------------------------
- Aaa… Niczego ważnego – rzucił krótko Federico drapiąc się po głowie. Udawałam, że nie wyczułam kłamstwa, bo chcę wiedzieć o co chodzi. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk telefonu, oczywiście mojego. Natalia.
- Przepraszam. Halo? – zapytałam do komórki.
- Lu, bo Pablo zwołał zebranie i masz przyjść. Jak spotkasz Federico to weź mu powiedz, bo nikt nie ma numeru. Cześć – rozłączyła się.
- Federico, Pablo zwołał zebranie i musimy szybko iść.
- Rozumiem, chodźmy – ruszyliśmy w stronę Studia ignorując wcześniejszą rozmowę. Po kilku minutach niezręcznej ciszy dotarliśmy na miejsce, gdzie znajdowała się już cała nasza grupa.
- Wszyscy są, świetnie. Więc postanowiliśmy z nauczycielami zorganizować przedstawienie na rozpoczęcie roku – zaczął nauczyciel.
- A o czym? – krzyknął ktoś z tłumu.
- Motywem przewodnim będzie miłość, a tytułem spektaklu zajmie się Ludmiła.
- Dobrze – zgodziłam się.
- Tyle chciałem, ponieważ więcej jeszcze nie mamy. Ale niech każdy napisze coś o miłości – Pablo wyszedł z klasy.
- To mi pasuje. Tytułem może być „Federico i Ludmiła na zawsze”, co o tym myślisz? – odezwał się uwodzicielskim głosem Federico.
- Nie no, kłamać nie będę.
- Ale może kiedyś będziemy razem…
- Może – rzuciłam.
- Może nawet dziś? – zbliżył się łącząc nasze usta.
- Ludmiła! – zawołał zdenerwowany Diego – Co ty robisz?
- Em, ja? Nic – powiedziałam cicho spuszczając głowę.
- Jak mogłaś? Ufałem ci.
- Czyli teraz mi nie zaufasz? Diego, mam siedemnaście lat, mogę robić co chcę.
- Jesteś pod moją opieką.
- Rodzice są w domu.
- O piętnastej mają samolot.
- Gdzie znowu lecą?!
- Chodź, wracamy do domu. Nie będziemy się tutaj kłócić – pociągnął mnie za rękę w kierunku wyjścia.
- Przepraszam – rzuciłam cicho.
- Chyba trochę za późno na przeprosiny.
- Bo?
- Prosiłem cię.
- Diego!
- Co?!
- Nie mogę sama podejmować decyzji?
- Pogadamy w domu.
- Diego!
- Nie! W domu i koniec, z rodzicami.
- Błagam, nie!
- Też błagałem – powiedział zdenerwowany puszczając mój nadgarstek.
- Przepraszam.
- Ale mnie nie interesują twoje przeprosiny!
- On mnie pocałował.
- Spowiadać to będziesz się rodzicom, nie mnie.
- Diego, proszę cię.
- Nie! I koniec!
- Przepraszam – szepnęłam ze łzami w oczach.
- Diego! – za plecami usłyszałam głos Francesci.
- Co? – odwrócił się.
- Po co to robisz?
- Ale co?
- Po co chcesz o wszystkim powiedzieć swoim rodzicom?
- Bo mnie nie posłuchała.
- Diego, zakochała się.
- I?
- Czyli miłość dla ciebie nic nie znaczy?
- Znaczy. Ale Fran, tu nie chodzi o to.
- To o co?
- Prosiłem ją. Prosiłem.
- Żeby się nie zakochiwała? – dopytywała Włoszka.
- Nie. Żeby go nie kochała.
- Jeden pies. Diego, ogarnij się.
- Ja?
- Tak, ty. Chuchnij – rozkazała szybko. Mój brat wykonał polecenie – Ile wypiłeś?
- Troszkę tylko.
- Czyli ile?
- Z pięć kolejek… - Francesca bez zawahania spoliczkowała chłopaka. Biedny Diego…
- Wracaj do domu, a Lu zostaw – rzuciła.
- Ale jak mam wracać? Drogi nie pamiętam.
- Przypomnij sobie, że miesiąc temu rysowaliśmy na drzewach serduszka białą farbą.
- I co z tego?
- Wystarczy iść za serduszkami, wtedy będę szczęśliwa – odpowiedziała bez emocji.
- Kocham cię – wyznał Diego wracając do domu powoli.
- Wow, dziękuję.
- Nie może cię karać za to, że się zakochałaś.
- Ale ja nie…
- Zakochałaś się – przerwała mi Włoszka – Widać to na kilometr.
- Serio?
- Tak. A teraz wracaj do domu, żeby jeszcze Federico znowu nie przyszedł.
- Okej, dziękuję.
- A! I nie wkurzaj się na niego, pijany jest.
- Dobra, dobra, cześć – uśmiechnęłam się i dogoniłam brata.
- Masz szczęście.
- Wiem, wielkie. Gdzie rodzice jadą?
- Daleko.
- Czyli?
- Do Australii – odpowiedział krótko.
- Po co? Na ile?
- Mają jakieś sprawy zawodowe, na pół roku.
- Co?!
- Tak, będziesz pod moją opieką.
-------------------------------
Tak, tak, żyję, nie umarłam
Em, no to ten, łaskawie dodałam rozdział...
Szkoła i te sprawy, ale nie odchodzę ♥
Mam informację, ale to później.
Teraz rozdział:
Kłótnia Diecesci! Rodzice wyjeżdżają? Again? Przeszkadzają mi troszkę Beso ♥
1. Ale czy Fedemiła będzie razem?
2. Czy Fran zerwie z Diego?
3. Czy rodzice wyjadą?
Są pytania, aż sama w szoku jestem.
INFORMACJA:
Rozdziały najprawdopodobniej będą dodawane w weekendy!

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Odejść? Nie odejść?
Zostać? Nie zostać?
Decyzja podjęta!
Pewnie część z Was kompletnie oleje to, co teraz mówię i od razu zjedzie na sam dół postu, żeby poznać decyzję.
Ułatwię Wam zadanie:
Ostatnia linijka, duże litery.
A teraz może się troszkę wypowiem:
Rozdziały są rzadziej, fakt.
Nie dostaję jakichś pretensji o to, bo pewnie sami teraz troszkę zaniedbujecie swojego bloga (nie wszyscy pewnie).
Zapewne wiecie dlaczego, szkoła.
Obiecuję, że będę się starała częściej…
A teraz w końcu decyzja:
Albo jeszcze nie.
Chociaż w sumie…
Nawet nie mam nic więcej do powiedzenia.
Także decyzja:
ZOSTAJĘ!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Hmm…
I co ja mam powiedzieć?
Odchodzę?
To jeszcze nie jest pewne…
Ale ciekawi mnie to, czy kogoś to interesuje…
Zaczęło się od tego, że zaczęłam dodawać rzadziej rozdziały.
Za tym poszedł spadek obserwatorów oraz wyświetleń.
Do tego doszedł brak komentarzy.
Wątpię, że tego bloga czyta więcej niż dwie osoby.
Jak wgl są dwie osoby…
Stąd myśl o odejściu.
Więc teraz chciałabym poznać Waszą opinię na ten temat…
Zostać czy odejść?
  • awatar Ŕochellistas ♥: Zostań! Masz extra opowiadania!
  • awatar And I really need you in my life ♥: Ej no nie rób mi tego. Gdyby nie twój blog pisalabym o Diecesce. A dzięki tobie pokochałam Fedemile i nie mam zamiaru tego zmienić. Nie rób mi tego. I gdzie ja teraz będę póki czytać? Jak ja czytałam tylko u ciebie i jeszcze jednej osoby. Będzie mi fb brakować na pingerze no chyba że zostaniesz. Liczę ze jeszcze się zastanowisz. Dasz radę tak po prostu zapomnieć o blogu?
  • awatar Violetta Castillo - Vilu: Zostań. Piszesz fajne opowiadanie. Zapraszam do mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Rozdział dedykuję kochanej Agnes ♥
----------------------
- Castillo, a ty kim jesteś, żeby ją oceniać? – W progu drzwi stanął Pasquarelli z założonymi rękami na piersi. Od razu zauważyłam, że był wkurzony o to, co powiedziała panienka idealna…
- Jestem bogata, wystarczy.
- Jesteś głupia.
- Odpuść sobie Federico, bo ona jest lepsza niż ty – odezwała się Torres.
- Ferro nie lubi zakochanych w sobie gwiazdeczek – rzuciła zgodnie z prawdą Castillo.
- Właśnie, dlatego się nie przyjaźnicie…
- Ferro, idź sobie do tego całego jak mu tam – Violka zrobiła swoje tradycyjne „wielkie wyjście” i skierowała się na korytarz ze swoimi przyjaciółkami.
- Nie musiałeś – powiedziałam podchodząc do Federico.
- Chciałem.
- Dlaczego?
- Bo jesteś jedyną dziewczyną, na której mi zależy.
- Ale dlaczego?
- Jesteś inna. Jesteś wyjątkowa. Jesteś wspaniała.
- Nie jestem.
- Jesteś – wyszedł ze Studia zostawiając mnie zdezorientowaną. Usiadłam na scenie biorąc gitarę do ręki.

Yo no soy un zombi
Yo no soy un robot
Hago mi camino y descubro quien soy
Vivo como siento y eso me hace cambiar
Soy diferente
Unica, unica

Odłożyłam gitarę i poszłam do sali Beto, aby znaleźć łaskawie torebkę. Siedziała tam gdzie ją zostawiłam, więc jest okej. Wyciągnęłam z niej notes oraz długopis i zaczęłam zapisywać słowa. Co mnie zainspirowało? Słowa Federico… On jest serio mądry. Aż zbyt mądry. Muszę w końcu posłuchać jego piosenek, bo wyjdzie na to, że go źle oceniałam przez całe życie. I wtedy będę go musiała przeprosić? Nie! Błagam, tylko nie to! Nienawidzę przepraszać ludzi! Ale jakby miał się na mnie o to obrazić… Wolę przeprosić. Tylko, dlaczego? Jezu, obraziłaby się tylko na mnie rozpieszczona gwiazdeczka. Przystojna gwiazdeczka… Ludmiła! Milcz! On wcale nie jest taki… Taki idealny! Ma wady! Jego wadą jest brak wad… Kurde, co ja gadam w ogóle? Zakochałam się w nim i tyle… Zakochałam się w Federico. Zakochałam się w tej rozpieszczonej gwiazdeczce, której tak bardzo nienawidziłam przez całe życie. Diego nie może się dowiedzieć. Jak prawda wyjdzie na jaw to on mnie zamorduje. Tak bardzo mnie chciał przed tym ochronić, ale mu nie wyszło. Już po mnie!
- Lu! Tu jesteś, Pablo Cię woła – rzuciła Natalia wbiegając do klasy.
- A gdzie on jest?
- W pokoju nauczycielskim.
- Dobra, już idę… - przerzuciłam torebkę przez ramię i wyszłam z sali kierując się w stronę pomieszczenia, w którym jest Pablo. Zapukałam trzy razy do drzwi i weszłam do pokoju – Pablo, podobno mnie szukałeś.
- Tak. Ludmiła, słyszałem twoją piosenkę i jeśli mam być szczery, to ona jest genialna – pochwalił.
- Dziękuję, Pablo, ale mam na razie tylko refren.
- Na kiedy byś ją mogła napisać?
- W kilka dni pewnie zdążę. Dlaczego pytasz?
- Bo myślę nad przedstawieniem z okazji rozpoczęcia roku i ta piosenka byłaby idealna… Ale muszę jeszcze zrobić apel i w ogóle.
- Kiedy będzie? – Zapytałam.
- Pewnie jutro na godzinie pierwszej.
- Dobrze, tyle?
- Nie. Wiem, że jesteś bardzo utalentowana, dlatego czy mogłabyś mi pomagać w różnych spektaklach?
- Ja? A dlaczego nie na przykład Federico? Albo Violetta? – Dopytywałam.
- Violetta nie ma takiego głosu jak ty. A Federico nie nadaje się.
- Dlaczego?
- Nie czuję u niego takiego przywiązania do ludzi. Z tego, co zauważyłem to tylko ty z nim rozmawiasz. A jesteś bardzo lubiana w naszej szkole.
- Dobrze, mogę pomagać – wyszłam z pokoju nauczycielskiego przypominając sobie, że przecież dziś mam tylko jedne zajęcia i to dopiero za godzinę. Wyszłam ze Studia ruszając do parku. Musiałam się przewietrzyć i przemyśleć wszystko… Przemyśleć moje uczucia. Ale przemyśl tu człowieku uczucia, jak osoba, na której bardzo ci zależy, jest w tym samym parku i gra na gitarze piosenkę o miłości!

Hoy puedo morir de amor
Rescata mi corazon
Quedate conmigo
Vieni con me
Vieni con me

Nie! To na pewno nie o mnie! To niemożliwe! Jakim cudem?! Dobra, nie wierzę w przypadki, ale to jest wyjątek…
- Ludmiła? – Zapytał Federico odkładając gitarę – Nie słyszałaś tego?
- Ale czego? – Udawałam, że nie rozumiem, o czym do mnie mówi. Jakoś zależy mu na tym, żebym nie słyszała tej piosenki… Tylko, dlaczego?
----------------------
Aww ♥
Fede kochany broni Lu ♥
Ale co z tego będzie miał?
Cóż... Lu sobie wzięła jego słowa do serca i napisała piosenkę ♥ Ale czy ją dokończy?
A Pasquarelli! Co to za pioseneczka się szykuje? Coś dla Lu? ^.^
Może jednak będą razem
----------------------
A teraz taka troszkę "gorsza" sprawa...
Widzę, jak bardzo zaniedbuję bloga, dlatego myślę nad usunięciem/zawieszeniem...
Co Wy o tym myślicie?
----------------------

  • awatar forever young♥: Ale cudowne opowiadanie ♥
  • awatar Muzyka... Gwiazdy... Disney: Świetny :* Oni MUSZĄ być razem ! ;) Nie zawieszaj , a tym bardziej nie usuwaj !
  • awatar Flashing lights: cudny rozdział, ale nigdy nie zawieszaj, ja chciałam zawiesić i nie wytrzymałam jednego dnia bez bloga, zostań i pisz kiedy masz ochotę i jak masz czas, a twoi czytelnicy poczekają jeśli zależy im na twoich wpisach. Przemyśl to dokładnie i daj znać co postanowisz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

---------------------------------
Obudziłam się kilka minut po siódmej. Dziś wracają rodzice, aż suę boję. Nie wiem, czy Diego im nic nie wygada, nie wiem, czy wrócą na długo. Wstałam łaskawie z łóżka kierując się do garderoby. Stamtąd wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Tam wykonałam poranną toaletę, po czym wyszłam z zaparowanego pomieszczenia ubrana w żółtą sukienkę. Zeszłam na dół z torebką zawieszoną na ramieniu. Mijając brata powiedziałam mu tylko, że idę do Studia. Szybkim krokiem wyszłam z domu i takim samym tempem ruszyłam w stronę szkoły muzycznej. W końcu doszłam do jednej z moich ulubionych sal i rzucając torebkę na podłogę podeszłam do keyboard’u zaczynając grać.


- Co się stało? – zapytała Natalia podchodząc do mnie.
- Nic, a co się miało stać?
- Jesteś taka zgaszona.
- Zły dzień.
- Kłamiesz. Co się stało?
- Federico się stał.
- Pasquarelli?!
- Tak – przewróciłam oczami.
- Opowiadaj – tak jak rozkazała dziewczyna opowiedziałam jej całą historię – A to kretyn!
- Wiem – uśmiechnęłam się.
- A jak przeżyjesz dziesiejsze lekcje z nim?
- Jakoś muszę przecież.
- Fakt.
- Może nie będzie tak źle – zza pleców usłyszałam głos osoby, o której rozmawiałyśmy… Federico.
- A jak będzie? – zapytałam.
- To Cię przeproszę.
- Czyli rozumiem, że teraz nie zamierzasz?
- Nie uważam, żebym miał za co – zaśmiał się.
- Mylisz się – rzuciłam, zanim zdążyłam ugryźć się w język.
- Dlaczego? – zapytał zbliżając się.
- Znowu to robisz.
- Co robię? Jestem przystojny? Zawsze byłem i zawsze będę.
- Nie. Znowu się zbliżasz, a później robisz to co robisz.
- Jezu, nie można cię nawet pocałować?
- Em, nie?
- Dlaczego?
- Bo jesteś głupkiem! Zostaw mnie! – spoliczkowałam chłopaka i wybiegłam z klasy kompletnie zapominając o mojej torebce. Zdenerwowana weszłam do sali Pablo siadając na krześle.
- Oj, Ludmiła znowu zła? Złość piękności szkodzi, a nie przesadzajmy, ty nie masz czym szarżować… - zaśmiała się Castillo razem z tymi swoimi „przyjaciółeczkami”.
---------------------------------
Noi wreszcie koniec siódmego rozdziału...
Tak go pisałam i pisałam, ale wreszcie napisałam
Linki do:
- Części pierwszej: http://ludmila1410.pinger.pl/m/25932679
- Części drugiej: http://ludmila1410.pinger.pl/m/26263936
A co do rozdziału to Castillo znowu zaczyna... Lu jej coś odpowie?
Rozmowa Fedemiły Taki głupek z tej gwiazdeczki
1. Diego się wygada rodzicom?
2. Lu wybaczy Federico?
3. Kto odpowie Castillo?

+ Zapraszam do konkursu Dorotki, konkurs pisarki -->

 

 

----------------------------
- Na pewno?
- Tak. I przestań się tak martwić.
- Nie mogę.
- Bo?
- Lu, jesteś moją małą siostrzyczką – powiedział.
- Diego, rozumiem twoją troskę, ale trochę przesadzasz – poszłam do swojego pokoju. Na łóżku zobaczyłam moją komórkę. Pięćdziesiąt cztery nieodebrane połączenia, z czego trzydzieści dwa to mój brat. Reszta to Natalia i Francesca. Lubię tę Włoszkę, ale nie jej przyjaciółeczki. Diego jest z nią już chyba prawie rok. Wykonałam wieczorną toaletę, po czym poszłam spać. Jutro wracają rodzice, w końcu. Może oni przemówią Diego do rozsądku? Jeżeli tylko mój kochany braciszek się nie wygada, że całowałam się z Federico. Jezu, jak on się wygada to ja życia nie będę miała. A, przecież mam Federico! Tylko dlaczego?! Dlaczego tak bardzo mi na tym zależy? Przecież to zwykły kretyn… Idę spać!
----------------------------
Jeszcze będzie trzecia część